Witam was, nie wiem po co zakladam watek, jesli nawet nie wlaczam komputera przez kilka dni...
No coz, zdalam sobie sprawe z tego ze zycie toczy sie dalej i musze wyjsc ze skorupy, w jakiej zaszylam sie przez ubiegly tydzien. Postanowilam spotkac sie ze znajomymi i juz nawet moge o "tym" rozmawiac, czyli chyba najgorsze zmam za soba, poplacze sobie jeszcze czasami w poduche ale zbieram sie w sobie zeby moje chlopaki nie widzialy tego, szcegolnie ten najmlodszy.
Co jeszcze moge wam powiedziec? Oby omijaly was takie nieszczescia z daleka, zycze tego i wszystkim kobietom na swiecie z calego serca, bo to najgorsze co moze przytrafic sie matce-stracic dziecko, nawet nie chce myslec o tych ktorym dzieci umieraja, boze to musi rozrywac serce w strzepy

Modle sie tylko zeby nic zlego nie spotkalo mojego Alexa, to caly moj swiat, po tym wszystkim utwierdzilam sie w tym jeszcze bardziej i przelalam na niego jescze wiecejmilosci i ciepla, mam do niego tyle cierpliwosci, ze nawet nie wiedzialam ze tyle mozna jej miec...
Dziekuje wam wszystkim za te cieple slowa, naprawde fajnie was tu miec i mamnadzieje ze przez najblizsze wieczory przeczytam wszystkie zaleglosci, sciskam was mocno
