Chodzikom mówię zdecydowane nie!
Po pierwsze wymuszając postawę stojącą obciążają kręgosłup sprzyjając tym samym wadom postawy u dziecka;
po drugie zawieszone w chodziku dziecko, przemieszcza się odpychając od podłoża palcami koślawo ustawionych stóp;
po trzecie wsadzając dziecko do chodzika uniemożliwiamy mu naukę samodzielnego chodzenia. Kiedy dziecko chodzi w chodziku nie wszystkie mięśnie pracują. Najgorsze jednak, że wyeliminowany jest przy tym zmysł równowagi. Dziecko stale jest bezpieczne, ciągle podparte a przecież podczas swobodnego chodzenia tak nie będzie;
po czwarte dziecko chodząc w chodziku przyzwyczaja się do szybkiego, nieostrożnego biegania. Wyjęte z chodzika porusza się w ten sam sposób. Efektem są liczne i bolesne zderzenia z meblami, ścianą itp. skutkiem lęk przed samodzielnym chodzeniem i długotrwała potrzeba podtrzymywania się czegoś np. palca mamy.
Sama znam takie "chodzikowe" dziecko, które biegało jak oszalałe i po wielokrotnych upadkach przez ponad pół roku nie chciało chodzić samo. W tym czasie mój synek i jego "niechodzikowi" "znajomi" chodzili sobie bardzo ostrożnie sami, odrzucając jakąkolwiek pomoc podtrzymania.
I jeszcze jedno NIE WOLNO nam uczyć dziecko siadania, stania i chodzenia, dziecko gdy jest na to gotowe samo opanowuje te wszystkie czynności. Z tego względu NIE sadzamy podparte poduszkami, NIE stawiamy, NIE dajmy do chodzika i NIE prowadzamy podtrzymując pod paszkami, w ten sposób możemy uszkodzić delikatny kręgosłup dziecka.
Andzia piszesz, że Twoja mała chce stać, ale jeszcze chwiejna bardzo, a to oznacza, że mimo iż chce to jeszcze nie bardzo może dlatego nie stawiaj jej. Organizuj jej zabawy na podłodze, niech jeszcze trochę raczkuje, bo to bardzo ale to bardzo zdrowe jest. Jeśli już ma stać to niech sama się podnosi podtrzymując się szczebelek łóżeczka lub kojca. A co do pchacza-jeździka, my kupiliśmy takowy małemu na roczek, sam już wtedy chodził, wozi sobie w nim różne skarby lub jeździ na nim, bardzo fajna zabawka
