Ja jestem przeciwniczką wczesnego przyzwyczajania dziecka do nocnika. Zawsze mówiłam, że po co przyzwyczajać pół roku czy rok i biegac za dzieckiem o stałych porach jak można potem zrobic to w 3 dni jak juz sam wie kiedy sika/robi kupkę. Mnie bylo szkoda czasu na takie przyzwyczajanie i przechwytywanie. I u mnie sie to sprawdziło podczas gdy koleżanki, które mówiły mi ze sie myle dalej używają pampków i przyzwyczajają swoje pociechy do nocnika.
Jak mój mały miał 20 miesięcy zaczął od czasu do czasu podchodzic do mnie szarpiąc za pampka więc go wysadzałam wtedy. Zawsze się wysikiwał wiec stwierdziłam, że nadszedł czas, ściagnałem pampka (całkiem i na dzien i na spacery, tylko na noc zakładałam - ale i tak był suchy po przebudzeniu), załozyłam majtki i tak w jeden dzien sie nauczył robić siku na nocnik. Pilnowałam, żeby często siadał, oklaski, podrzucanie itd, wspólne opróżnianie nocnika sprawiły, że na drugi dzień juz nie miał wpadek i każdorazowo sygnalizował, że mu się chce. 3 dnia wzięłam go na spacer i wytrzymał bez sikania 2 godz

A na 4 dzien poszlismy do galerii i tak zrobił pierwsze siku na duzy kibelek i od tej pory odstawiliśmy nocnik i załatwia potrzeby na duży kibel.
Także nie jest powiedziane, że wczesne przyzwyczajanie da nam pewność, że maluch się nie będzie bal nocnika, wręcz przeciwnie może mu sie znudzić jak każda inna zabawka. I tak sie stalo w wielu przypadkach, które znam. Według mnie szkoda czasu na przechwytywanie siuśków czy kupy i lepiej poczekać aż samo będzie wiedziało, że mu sie chce. Wtedy to dziecka sukces a nie nasz, że załatwia potrzeby poza pampka.