|
*aneta*
|
 |
« : Luty 02, 2010, 17:31:02 » |
|
Podejrzewam, ze niejedna z nas miala lub wciaz ma ten problem po urodzeniu dziecka, no wylaczajac te szczesciary, ktore dwa tygodnie po porodzie wygladaja tak jak przed zajsciem w ciaze  Moze zaczniemy sie tu wspierac, pocieszac, doradzac i chwalic osiagnieciami co? To ja zaczynam. Az wstyd mowic ale ze szczuplej kobitki, przez 9 miesiecy zrobilo sie ze mnie sloniatko... cale 30 kilogramow do przodu  25 poszlo dosyc szybko , ale te 5 mi zostalo w nadmiarze i za cholere nie moge sie ich pozbyc, tzn czasami pozbede sie kilograma lub dwoch ale zaraz wracaja, przyczyny jestem swiadoma ale nie potrafie z nia walczyc-czekolada... mleczna, biala, z orzechami, truskawkami, kokosami, pod kazda postacia i masa innych smakolykow czekoladopodobnych... Jak sie trzymam od nich z daleka przez caly dzien to wieczorem mam taki niedobor, ze jem tabliczke na raz. No i jak tu wrocic do normy 
|
|
Dzieci: Alex (3 lata); Alicia (13 miesięcy);
|
|
|
|
kasik
|
 |
« Odpowiedz #1 : Luty 02, 2010, 19:43:13 » |
|
To i tak jest Ci lżej niż mi, bo ja się bardzo ograniczam, słodycze to jem jak już ktoś mnie poczęstuje w gości, sama nie kupuje bo wiem, że jak już kupie to całą czekoladę też potrafię zjeść, a mimo to ciężko z rzuceniem kg. Tzn teoretycznie ważę już tyle co przed ciążą, tylko te kilogramy jakoś inaczej się teraz ulokowały i na brzuchu mam więcej, kiedyś mówiłam sobie że mam oponkę, mimo ze była to niewielka skóra, a teraz też mówię bo na prawdę jest:(
|
|
Dzieci: Hubert (30 miesięcy);
|
|
|
|
sylwana
|
 |
« Odpowiedz #2 : Luty 02, 2010, 21:08:47 » |
|
aneta jak rany ja mam ten sam problem z czekolada i jeszcze orzeszki w czekoladzie do tego zestawu bym dorzuciła - no normalnie ręce mi się trzęsą na sama myśl ... matko aż klawiaturę zaśliniłam ...  to my się chyba będziemy wspierały która co dziś zjadła  ... bo ze zgubieniem tych 5kg (ja mam tyle samo) znaczy razem mamy 10 - no nie to nam się nie uda ..  raz próbowałam "odstawić" czekoladę i nawet mi się udało - to potem byłam taka zła że bez kija nie podchodź i jak się dorwałam do czekolady to ...eh lepiej nie mówić a powiększyły wam się stopy po ciąży? - bo mi aż o jeden numer 
|
|
Dzieci: Ulka (6 lat);
|
|
|
|
*aneta*
|
 |
« Odpowiedz #3 : Luty 02, 2010, 23:47:47 » |
|
 Baaardzo mnie cieszy, ze nie jestem sama z tymi czekoladami  Po pierwsze, orzechy+czekolada to zestaw prawie idealny  . Po drugie, jak na dzisiaj, nie liczac kilku delicji w ciagu dnia, wlasnie koncze batonika kokosowego o rozmiarze XXL  . Po trzecie, proponuje zaczac wyscig we wspolnym zwalczaniu tej dyszki  . (jakis start sie wkrotce ustali, dajmy kilka dni,moze sie kto jeszcze przylaczy i bedzie jeszcze razniej, przeciez nie zostawie moich zapasow dla gosci  ) A po czwarte, stopy mi sie powiekszyly w ciazy ale potem sie obkurczyly do normalnych rozmiarow. 
|
|
Dzieci: Alex (3 lata); Alicia (13 miesięcy);
|
|
|
|
*aneta*
|
 |
« Odpowiedz #4 : Luty 02, 2010, 23:58:22 » |
|
Kasik, gratuluje wytrwalosci!!! Ja czasami poswiecam obiad w imie slodyczy  Nawet czesciej niz czasami... Poprostu wole sie rozkoszowac smakiem czekolady zamiast jesc obiad, za ktorym szczegolnie nie przepadam. Ja tak sobie mysle ze to organizm sie od nas domaga tej slodkiej energii, bo przeciez tyle jej tracimy biegajac za pociechami. Mialyscie taki poped do slodyczy przed ciaza? Bo ja ich prawie nie jadlam, okazjonalnie tylko. A gdzies w polowie ciazy doznalam oswiecenia jakie to dobre i tak mi zostalo do dzis. Tak mi sie przypomnialo, jak bedac w ciazy rozmawialam z mama przez telefon, zajadajc w miedzyczasie loda, chwilke gadalysmy wiec wyciagnelam jeszcze jednego, za jakies 15 minut mama sie mnie pyta co znow przezuwam, wiec mowie ze loda, przeliczylam opakowania i bylo ich 5, nie ukrywam ze mialam ochote na jeszcze jednego...
|
|
Dzieci: Alex (3 lata); Alicia (13 miesięcy);
|
|
|
|
karlinka
|
 |
« Odpowiedz #5 : Luty 03, 2010, 13:37:16 » |
|
Ja w ciąży przytyłam 24 kg i jeszcze długo po porodzie chodziłam w bluzkach ciążowych, co przyprawiało mnie o frustracje. Zrzucenie zbędnych kg zajęło mi dobre 6 miesięcy, u mnie pomocna okazała się woda niegazowana no i karmienie  Nie obyło się też bez ograniczenia słodyczy(w ciąży dosłownie je pożerałam), na szczęście etap niekontrolowanego łakomstwa minął, teraz zadawalam się jogurtem do kawy  choć nie zawsze, bo dziś czeka na mnie pyszna kremówka (ja zamiast czekolady wolę ciastka z kremem) Dziś ważę tyle co przed ciążą, pozostał mi nieco większy biust (ciekawe czy po zakończeniu karmienia taki pozostanie?) i troszkę więcej skóry na brzuchu  Wiele razy zastanawiałam się nad brzuszkami, no ale na zastanawianiu się skończyło:D Pozdrawiam
|
"Trzy rzeczy pozostały z raju: gwiazdy, kwiaty i oczy dziecka"  Dzieci: Dominik (3 lata);
|
|
|
|
karlinka
|
 |
« Odpowiedz #6 : Luty 03, 2010, 13:47:28 » |
|
Aaa teraz się doczytałam, że Sylwana pytała się o stopy  W ciąży miałam bardzo opuchnięte i musiałam nosić większe buty, teraz niestety wróciły do normy  Piszę niestety, bo ja noszę rozmiar 34-35 i zakup butów, to dla mnie horror. Będąc w ciąży przeczytałam o tych stopach i bardzo się ucieszyłam, przedwcześnie niestety...
|
"Trzy rzeczy pozostały z raju: gwiazdy, kwiaty i oczy dziecka"  Dzieci: Dominik (3 lata);
|
|
|
|
sylwana
|
 |
« Odpowiedz #7 : Luty 03, 2010, 16:03:39 » |
|
stopy mam o rozmiar większe i tak już zostanie pewnie bo od ciąży to jednak troszkę czasu minęło  ( ciekawe czy jak bym teraz była w ciąży to by mi się stopy powiększyły to już bym w kajakach chodziła coś ok 40 tak się zastanawiam jeśli chodzi o skórę na brzuchu, czy jet możliwe żeby po ciąży skóra na brzuchy była tak jędrna jak przed - czy same ćwiczenia, masaże, kremy wystarcza - mam wątpliwości. Znacie takie przypadki? (od pisania o ćwiczeniach się zmęczona zrobiłam  ) a co do zbędnych kilogramów właśnie pożarłam orzeszki w czekoladzie  mam jeszcze drga paczkę, ktoś reflektuje?  ale koniec żartów, kurcze jakąś motywację trzeba w sobie wyrobić, a nie tylko tłuszczem obrastać  to kto się przyłącza do mnie i Anety? Aneta może zaczniemy od małych kroczków - z czekolada i kremówkami to nie jest takie proste się ich pozbyć- ale możemy pić duuużo wody i zielonej herbaty wody to chyba co najmniej ze 2 litry dziennie - a herbaty to ze 3 szklanki i będziemy się pilnować, znaczy sprawdzać która ile wypiła ... a czy, e nie ..., a no tego ... a brzuszki jakieś robimy ... 
|
|
Dzieci: Ulka (6 lat);
|
|
|
|
*aneta*
|
 |
« Odpowiedz #8 : Luty 03, 2010, 16:16:16 » |
|
o nie, tylko nie brzuszki!!! zadnych brzuszkow, przynajmniej na poczatek! co do picia to sie staram ale w jeden dzien pije a w drugi zapominam, ale obiecuje ze bede sie starac bardziej, duuuzo bardziej, juz nastawiam wode na najwiekszy kubek jaki posiadam zielonej herbatki, seryjnie! to od jutra liczymy picie i slodycze tez! jedzenie pozostale zostawiamy w spokoju bo zyc trzeba z czegos a pozniej to moze i na salate i marchewke przejdziemy, jak dobrze pojdzie to moze sie wcisne w przedciazowe laszki numer 8, matko swieta cala szafa wypchana, specjalnie wisza w roli glownej zeby je widziec czesto, wiem wiem, chyba sobie te najbardziej ulubione osemeczki w kuchni powiesze, ale by mobilizacja byla No to herbatka sie parzy, obiecuje juz dzis zadnych slodyczy nie jesc. Dziewczyny nie mowcie, ze tylko ja i Sylwana potrzebujemy takich wyrzeczen, szlag mnie chyba trafi jak sobie pomysle ze wam sie udalo a nam nie. Do dziela wiec, to po kubeczku Sylwana! 
|
|
Dzieci: Alex (3 lata); Alicia (13 miesięcy);
|
|
|
|
*aneta*
|
 |
« Odpowiedz #9 : Luty 03, 2010, 16:17:32 » |
|
A zapomnialam ze wagowo sie trzeba nastawic zeby efekt potem byl widoczny, zaraz wskakuje i zapisuje 
|
|
Dzieci: Alex (3 lata); Alicia (13 miesięcy);
|
|
|