u-boot
sympatyczka(k) forum

Offline
Wiadomości: 41
|
 |
« : Luty 01, 2009, 16:36:59 » |
|
przez jakis czas dawalismy malej czasami pange do jedzenia, ale gdzies wyczytalem ze to plywajaca "tablica mendelejewa". szkoda by bylo gdby te pogloski okazaly sie choc w czesci prawdziwe, bo ryba smaczna i tania zarazem. Jezeli ktos slyszal lub moze sie podzielic w miare sprawdzonymi informacjami na ten temat bede wdzieczny
|
|
|
|
|
|
Ivy
|
 |
« Odpowiedz #1 : Luty 01, 2009, 18:42:43 » |
|
z tego co wiem to zakazana jest tylko dla kobiet w ciąży, dlatego, że aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi się zastrzyk hormonalny. zastrzyk zawierający hormon pobierany z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży - hormon, który u ludzi wyzwala akcję porodową. Tak więc może powodować poronienia....i tyle.
|
|
Współczesny rodzic często nie wychowuje dziecka, ale je hoduje. Jak piękny egzotyczny kwiat.... Dzieci: Córka (5 lat); Syn (3 lata);
|
|
|
@ni@
osesek
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 23
|
 |
« Odpowiedz #2 : Luty 02, 2009, 07:53:10 » |
|
Zgodzę się z poprzednim postem. Dodam tylko, że panga nie jest polecana dzieciom ze względu na niewielką ilość składników odżywczych w porównaniu z mięsem innych ryb. Ja nigdy nie podawałam pangi synkowi, chociaż my z mężem jemy ją dość często. Co do "tablicy Mendelejewa" w pandze to tylko niektórzy importerzy konserwują ryby różnymi chemikaliami, więc myślę, że warto kupić tą droższą pangę, bo te najtańsze mięso rzeczywiście może mieć sporo niepożądanych pierwiastków w sobie 
|
|
|
|
|
|
sylwana
|
 |
« Odpowiedz #3 : Luty 02, 2009, 15:39:04 » |
|
jak dla mnie panga to nie ryba, i nieważne ile kosztuje lepiej jej nie jeść są lepsze rybki np. łosoś albo dorsz czy pstrąg - przygotowane na parze albo w piekarniku są pyszne
|
|
Dzieci: Ulka (7 lat);
|
|
|
elo
sympatyczka(k) forum

Offline
Wiadomości: 38
|
 |
« Odpowiedz #4 : Luty 03, 2009, 00:44:18 » |
|
bardzo dobre pytanie z tego co wiem, panga jest ryba hodowlana, jest sztucznie odzywiana.. wiec co moze miec w sobie dobrego... dla dzieci moim zdaniem najlepsze sa ryby morskie: z tlustych - dorsz, czarniak, losos( ale nie norweski!!!!! bo to nazwa hodowlana i jest tak samo sztuczny jak panga) z chudych-morszczuk, mintaj, sardynki, sledzie ryby slodkowodne nie maja nwet w polowie tych walorow co morskie, do tego czesto sa duzo bardziej osciste osobiscie najbardziej lubie i moje dziecko rowniez czarniaka ( ryba z rodziny dorszowatych), fakt powyzej 14zl/kg ale co za smak, mniam.. 
|
|
|
|
|
elo
sympatyczka(k) forum

Offline
Wiadomości: 38
|
 |
« Odpowiedz #5 : Luty 03, 2009, 18:03:06 » |
|
i jeszcze to :
"Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do Europy pochodzi z Wietnamu, a dokładnie z Mekongu. Jeśli żyje w stanie naturalnym, samice rok w rok płyną w górę rzeki, aby tam złożyć ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza granicami Wietnamu, więc z ekonomicznego punktu widzenia, to dla Wietnamczyków cios. Dlatego zakładają masowo sztuczne hodowle - na mniejszą skalę (interesy rodzinne) lub na większą (hodowle i przetwórnie zatrudniają tysiące osób, a będą jeszcze większe). Aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi się zastrzyk hormonalny. Używa się do tego importowanych z Chin fiolek zawierających hormon pobierany z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży - hormon, który u ludzi wyzwala akcję porodową. Umieszczone w niewielkich basenach pangi rosną w potwornym ścisku - wyglądało to tak, jakby w zamkniętych basenach było więcej ryb niż wody. Podobno żaden inny gatunek nie wytrzymałby takiej koncentracji. Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je specjalnymi granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana z Peru), witaminy, ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się ręcznie, przekłada do ażurowych koszy i na małych motorkach, jak tylko szybko się da, przewozi na stateczki ze zbiornikami wody, skąd ryby płyną, już nie o własnych siłach, do przetwórni. Dalej następuje standardowa droga - filetowanie, mrożenie, pakowanie, transport do Europy.
Póki co, UE nie zakwestionowała metod hodowli. Szacuje się, że w przyszłym roku import pangi wzrośnie dwukrotnie. Naszym rodzimym rybom, takim jak np. dorsz, grozi wyginięcie (zostały przełowione, lub są łowione niewłaściwymi sieciami, które zgarniają też małe osobniki, a nie powinny), a więc ich ceny rosną. Już Wietnamczyków w tym głowa, abyśmy pangi mieli pod dostatkiem.
Przy takim obrocie jakość jest kluczowa,jednak wielu mniej uczciwych eksporterów wietnamskich nie cofa się przed traktowaniem filetów podejrzanymi dodatkami (polifosforany i niefosforowe dodatki typu MTR-79), które w połączeniu z solą kuchenną powodują wiązanie wody - filet jest przez to bardziej soczysty i... cięższy nawet o 19%. Jeśli jest do tego pokryty 20% glazurą (warstwą zamarzniętej wody) to nieświadomy konsument może kupić wraz z rybą także 40% importowanej z Wietnamu wody. Sami Wietnamczycy różnicują produkt trafiający na poszczególne rynki - najlepsze idealnie białe filety trafiają głównie na eksport do USA; jasnoróżowe filety są najbardziej pożądane w Europie Zachodniej, jasnokremowożółte filety trafiają do Polski i Rosji. Gorsze filety o barwie różowej są sporadycznie sprowadzane do Europy "na promocje cenowe", zaś filety żółte są przeznaczone rynek azjatycki."
inf. uzyskane dzieki naszemu kochanemu internecikowi:)))
|
|
|
|
|
u-boot
sympatyczka(k) forum

Offline
Wiadomości: 41
|
 |
« Odpowiedz #6 : Luty 03, 2009, 18:52:40 » |
|
dzieki elo!! no tak, ale wychodzi na to ze to faktycznie dosc sztuczny twor ta panga, i chyba sam przestane jesc - wymieklem po tym poscie
|
|
|
|
|
|
*aneta*
|
 |
« Odpowiedz #7 : Luty 03, 2009, 21:32:52 » |
|
Zgadzam sie z Sylwana,tez gotuje dorsza i lososia na zmiane,losos ugotowany na parze z marchewka,piertruszka i slodkim ziemniakiem jest pyszny,maly sie zajada a ja przy nim 
|
|
Dzieci: Alex (3 lata); Alicia (16 miesięcy);
|
|
|
|
Monique
|
 |
« Odpowiedz #8 : Luty 27, 2009, 12:28:30 » |
|
Zgadzam sie z Sylwana,tez gotuje dorsza i lososia na zmiane,losos ugotowany na parze z marchewka,piertruszka i slodkim ziemniakiem jest pyszny,maly sie zajada a ja przy nim  A ja wam trochę namącę w głowach. Po pierwsze: słyszałam, że tzw. "łososie norweskie" - hodowlane, mają takie śliczne różowiutkie mięsko, bo żywione są karmą ze sztucznym barwnikiem (naturalnie łososie zjadają mięczaki, które zawierają w sobie barwniki). Zatem lepiej kupować łososie hodowlane o białym mięsku. Po drugie: rybki zarówno morskie jak i słodkowodne żyją przeważnie w "zupie" złożonej z chyba większości "składników" z tablicy Mendelejewa. Po trzecie: w czym teraz nie ma chemii??? Po czwarte: Mam taką książkę kucharską napisaną przez panią McCartney (żonę niejakiego Paula) w której zachęca ona do wegetarianizmu, ostrzegając przed zatrutym mięsem rybek, drobiu, itd. itp. Na co umarła pani Linda McCartney? Odpowiedź: na raka! Pozostaje więc tylko zanucić piosenkę z kampanii unijnej propagującej jedzenie ryb: "Give me the fish. Give me, give me the fish"
|
|
Dzieci: Madzia (3 lata);
|
|
|
|
|