Droga kasik!
Moja córcia jest dokładnie dwa miesiące starsza, bo urodziła się 11 maja. Odpisuję, bo dokładnie pamiętam, jak to u nas wyglądało.
Po pierwsze jeśli chodzi o owoce, to ja je do dziś podaję z kaszką ryżową przygotowaną na wodzie. Nawet do tych smakowych, owocowych też dodaję świeże owoce. Są to najczęściej jabłka (to ponoć najlepsze owocowe źródło witamin). No ale żeby urozmaicić podaję też banana (córcia nie ma uczulenia po nim), gruszki, kiwi (pokrojone drobno, surowe; podawałam często i smakowało, a nic się nie działo), brzoskwinię (z puszki, drobno pokrojoną, wiem, że to niby konserwanty, ale raz za czas nic się nie stanie), borówki (z mrożonki mojej mamy, lub z jej przetworów, z soku; tylko tutaj trzeba uważać, żeby nie było zatwardzenia). Uważam także, że czasem kupno słoiczka z owocami nie zaszkodzi, a jest fajnym urozmaiceniem. Ja tak kupiłam ostatnio truskawki, bo inaczej ich nie dostanę na razie.
Gdy moja córka miała 8 miesięcy to byliśmy w trakcie przełamywania buntu wobec domowych zupek. Wtedy mieszałam trochę zupki słoiczkowej z domową, bo - nie wiedzieć dlaczego - małej te domowe się odwidziały. Teraz coraz rzadziej używam już "domieszki" ze słoiczka. Zwróć też uwagę na to, żeby już nie rozdrabiać za bardzo tych zupek, żeby dziecko się uczyło żucia i gryzienia (nawet jeśli nie ma ząbków). My mieliśmy jakiś tydzień grymaszenia z powodu dużych cząstek, ale w końcu mała się przyzwyczaiła. Poza tym moja córcia miała problem ze zjedzeniem większej porcji zupki i lekarka doradzała, żeby podawać jej obiadek na dwa razy, bo jednak zupka z mięskiem jest ważna ze względu na żelazo. Dlatego owoce wolałam dać jej do kaszki, żeby był czas na drugą porcję zupki. Dodatkowy posiłek (poza zupką i kaszką z owocami) wprowadziłam jej dopiero pod koniec 8 miesiąca i było to purre ryżowe Nestle (są cztery warzywne smaki), które mieszałam z żółtiem (połowa co drugi dzień) lub z jabłkiem i mięskiem. To bardzo fajna kaszka - polecam!
Nie jestem pewna, czy odstawianie małego od piersi z dnia na dzień jest dobrym pomysłem, kiedy jeszcze nie masz sprawdzone, czy lubi np. kaszki czy nie. Ja bym poczekała i oduczała go stopniowo - tak, żeby pewnie jadł co najmniej trzy stałe posiłki. No chyba, że z jakichś powodów nie możesz sobie pozwolić na odstawianie stopniowe. A nocne karmienie co 2h też przerabiam (do dziś) i u nas to nie jest kwestia głodu, tylko nawyku. Jeśli twój mały pije wodę z butelki, to możesz spróbować go w nocy przepajać wodą. Tak się ponoć odbywa odstawianie od piersi w nocy!
Koniec elaboratu

Pozdrawiam, powodzenia. Gdybyś potrzebowała o coś zapytać, to pisz!