Moj syus zadomowil sie na cacy w naszym lozku i jakos tak w trojke sie do tego przyzwyczailismy. Wiadomo, niewygodnie czasami ale milutko jak talala, szczegolnie rano

Wkoncu stwierdzilismy ze czas na zmiany. Dwa miesiace temu maz wzial synka do jego pokoju, wreczyl mu srubokret i oznajmil ze robimy duze lozko dla Alexika (mamy takie lozeczko, ktore przerabia sie na lozko). No i po godzinie majsterkowania powstalo LOZKO! Alex wniebowziety bo ma swoje wlasne lozko, przez dwa dni pokazywal je kazdemu, kto sie napatoczyl

No i od razu zabralam sie za wprowadzanie lozka w zycie. Samo usypianie poszlo latwo, na poczatku po umyciu zebow biegl do naszej sypialni ale po kilku dniach prosto do siebie, czasami zasypia w ciagu 15 a czasami 50 minutach, czasami bajka, kolysanka, i tak spi ze 4 godziny a potem w odstepach godzinnych slysze "mamooooooo". No i tak chodze po pare razy, zanim zasnie to ja sie rozbudzam, zanim ja zasne to on sie obudzi, za 3-4 razem przenosze go do siebie, ze dwa razy przespal cala noc. Ostatnio nawet juz nie chce zeby go zabierac do nas(jak przychodze i lezy to znaczy ze zostaje, a czasami siedzi gotowy z misiami to znaczy ze sie stesknil

).
Tylko to wstawanie po pare razy do niego mnie wykancza, bo czasami spie tylko te dwie godziny na poczatku i z godzinke nad ranem. Mamy noworodkow, karmiace w nocy sa chyba bardziej wyspane ode mnie???!!!
I co tu robic mam,co
