jejku, ale burza sie rozpetala
przeciez ja nie mam do Ciebie zadnych pretensji, nie mowie ze jestes kiepska nauczycielka ani nic z tych rzeczy

A czy ja mówię, że mówisz

tu chyba troche generalizujesz, pozatym zyjemy w XXI wieku a nie w XVI, to jak porownywanie wody do ognia
to prawda - teraz wiekszosc ksztalci sie na "specjaliste" zdobywa wiedze w bardzo waskim zakresie, mozna powiedziec ze wie wszystko o niczym. Ale na to w jakich zyjemy czasach niestety nie wiele poradzimy.
Generalizuje, bo nie wszyscy muszą wyrosnąć na trybiki w coraz szybszym, opętańczym wyścigu szczurów a niestety boję się, że ta reforma do tego zmierza. Ten przykład podałam po to, żeby pokazać, że pchanie coraz młodszych dzieci do szkół do tego właśnie zmierza, a wiedzy jest coraz więcej. Wzorujemy się na zachodnich systemach kształcenia, a stan wiedzy ogólnej (przy, być może nie przeczę, ukierunkowaniu na daną dziedzinę) w tych społeczeństwach jest straszny, zresztą, u nas podobnie się dzieje. Nie zaprzeczysz, że symptomatycznym jest to, że kiedy oglądamy w tv uliczną ankietę z przeprowadzaną na temat np. rocznic narodowych to stan wiedzy maleje wraz z wiekiem ankietowanych - może więc jednak wrócić do wcześniejszych systemów nauczania - niekoniecznie Oświeceniowych

. Tylko proszę nie chwytaj mnie za słowa

, bo na mnie nadal robią wrażenie erudyci "starej daty".
brzmi to troche jak samouzalanie sie - to samo slychac od gornego slaska po morze - jak nie kolejarze to gornicy, jak nie lekarze to nauczyciele.
Kazdy ma jakas prace, klopoty w niej, czasami nadmiar obowiazkow. Nie tylko nauczyciele, lekarze, gornicy, kolejarze i rolnicy maja ciezko =- ale to tak na marginesie. Przywolywanie argumentu: To przyjdz i popracuj chwile za mnie a zobaczysz jak jest to nie argument. Kazdy z nas moglby tak powiedziec. Tylko po co?
Tak się mówi, po to żeby zwrócić uwagę na to, że nie można mieć "patentu na prawdę" i wypowiadać się na temat warunków kogoś pracy przez osobę z zewnątrz. Jak mówi przysłowie: " wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma".
noooo teraz to pojechalas... wychodzi na to ze wszyscy sa be tylko wciaz sie czepiaja, sami nie zapewniajac podstaw dziecku i tu wracamy do punktu wyjscia - bo obecny system przedszkolno-szkolny ktory nie zapewnia rownego dostepu wszystkim np do przedszkola sprawia to ze nie wszystkie dzieci przychodza do szkoly jednakowo przygotowane. Zrzucanie w tym momencie winy na rodzica wraz z podpowiedza aby spojrzal w lustro jest po prostu nie fair.... chociazby z tego powodu ze np rodzic musi prowadzic lekcje z 30 osobowa grupa, na dodatek brac prace do domu itd itp a przedszkole nie przyznalo miejsca, wtedy nie zostaje wiele czasu na prace nad dzieckiem, a wierz mi ze sa o wiele trudniejsze przypadki...tak wiec - obnizenie wieku szkolnego - oczywiscie czyniac zalozenie ze reforma jest solidnie przygotowana - nie jest takie glupie i zle
Teraz to ty mnie nie zrozumiałeś

. Nie chodzi o zapewnianie dziecku jak największej ilości zajęć pozalekcyjnych i korepetycji, zabawek i programów edukacyjnych (sic!) to nie tędy droga. Chodzi mi o poświęcany dziecku czas, bycie z nim, pokazywanie mu świata, bawienie się z nim, dbanie o jego rozwój przez czytanie mu i śpiewanie itp. itd. Muszę się pochwalić moimi rodzicami, bo jest czym. Oboje mieli wykształcenie zawodowe i pracowali na 2-3 zmiany. Może nie miałam drogich zabawek, korepetycji i nie czytałam w wieku 2 lat, ale rodzice dużo mi czytali (mama poezję, którą do teraz kocham i sama pisze wiersze), śpiewali (teraz śpiewam te same kołysanki Madzi i doskonale je pamiętam

). Rodzice pokazywali mi świat i uczyli różnych rzeczy: haftowałam, gotowałam dziwne - niezjadliwe breje, robiłam z tatą wybuchający wulkan, uczyłam się jak działają magnesy, chodziłam po górach, zbijałam karmnik dla ptaków, wykrawałam pieczątki z ziemniaków i wiele wiele innych rzeczy... Myślę, że większość z nas miała takie cenne "kształcenie". No a teraz bijcie się w piersi rodzice i powiedzcie, ile czasu tak spędzacie ze swoimi dziećmi (uwaga generalizuję i nikogo nie atakuję)?!?!?! I o to właśnie mi chodziło sołtysie!!! Ja się postaram tak "kształcić" Madzię, zresztą już to robię i zobaczę po latach jak mi poszło! I nie ma się o co obrażać, bo gdybyś wszedł do wielu polskich placówek, to zobaczyłbyś braki w takim kształceniu o jakim pisałam wyżej. Braki w podstawowym słownictwie, wyalienowanie w grupie... ale nie czuję się kompetentna, by wymieniać dalej, może jest na forum jakiś pedagog lub psycholog dziecięcy i się wypowie na ten temat... A to, że dzieci nie mają równych szans w dostępie do wiedzy - to szczera prawda. Sama jestem tego najlepszym przykładem, bo naprawdę ciężko pracowałam na własne wykształcenie...