Nag��wek Nag��wek SklepPortal
Strony:
1 2 Do dołu
Wyślij
AutorWątek: sześciolatki do szkół  (Przeczytany 4463 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
sylwana
uzależniona(y)
***
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 335



sześciolatki do szkół
« : Luty 10, 2009, 12:41:22 »

ja jestem przerażona kolejna reforma edukacji. Już stworzenie gimnazjów okazało się niewypałem. Czy kolejny raz musimy uczyć się na błędach.

Jestem przeciw tej reformie, nie chce by moja córka jako sześciolatek szła do szkoły.

Czy zamiast dostosowywać szkoły nie lepiej jest wybudować lub rozbudować istniejące przedszkola i dotować prywatne placówki. wg mnie o wile lepiej skorzystali by na tym wszyscy.
Czy szkoły są w stanie w tak krótkim czasie zorganizowac przestrzeń by była przyjazna dla maluchów. Nie wydaje mi się.
A co z nauczycielami czy zajęcia będzie prowadziła nauczycielka wychowania przedszkolnego czy pani od nauczania początkowego.

Jak zwykle ktos w zaciszu gabinetu tworzy cos by mu się słupki zliczały ale o innych kosztach nie pomysli nie słucha opini ludzi ktorzy pracuja z dziecmi, tylko kieruje się żle rozumianym interesem społecznym.

Niby miał być wybór przez pierwsze 3 lata, ale z tego co wiem w np. w Warszawie wszystkie zerówki mają być przeniesione do szkół czyli wyboru nie będzie

a wy co o tym myślicie? 
Dzieci: Ulka (6 lat);
@ni@
osesek
*
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 23


Odp: sześciolatki do szkół
« Odpowiedz #1 : Luty 16, 2009, 13:12:25 »

Sylwana, ja też myślę, że ta reforma to nieciekawy pomysł. Pracowałam przez kilka lat z dziećmi i wydaje mi się, że sześciolatki nie są jeszcze gotowe na lekcje 45 minutowe, no chyba, że odbywałyby się one na innych zasadach - z przerwami na jakieś zajęcia ruchowe. Niewielu sześciolatków jest w stanie przesiedzieć 45 minut w spokoju skupiając się na jednej rzeczy.
Obawiam się jednak, że (tak jak piszesz) my - rodzice nie będziemy mieli nic do powiedzenia w tej sprawie.
soltys
osesek
*
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 20


Odp: sześciolatki do szkół
« Odpowiedz #2 : Luty 17, 2009, 16:36:29 »

a ja uwazam ze sama reforma nie ma w sobie nic zlego - i zebyscie od razu sie na mnie nie rzucili Uśmiech - opieram to co mowie na teoretycznych zalozeniach jak ta reforma miala wygladac - czyli nie lekcje prowadzone w normalnym trybie kiedy jest sie przykutym przez 45 min do krzeselka - a lekcje prowadzone w bardziej przedszkolnym trybie.

najgorsza w tym wszystkim jest nie sama reforma ale brak przygotowania do jej wdrozenia od strony szkol - czyli ogolnie rzecz biorac organizacja
@ni@
osesek
*
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 23


Odp: sześciolatki do szkół
« Odpowiedz #3 : Luty 20, 2009, 09:11:24 »

a ja uwazam ze sama reforma nie ma w sobie nic zlego - i zebyscie od razu sie na mnie nie rzucili Uśmiech - opieram to co mowie na teoretycznych zalozeniach jak ta reforma miala wygladac - czyli nie lekcje prowadzone w normalnym trybie kiedy jest sie przykutym przez 45 min do krzeselka - a lekcje prowadzone w bardziej przedszkolnym trybie.

najgorsza w tym wszystkim jest nie sama reforma ale brak przygotowania do jej wdrozenia od strony szkol - czyli ogolnie rzecz biorac organizacja

No i całkowicie się z Tobą zgadzam! W odpowiednich warunkach i przy odpowiednim przygotowaniu nauczycieli mogłoby się to sprawdzić, ale jakoś w to nie wierzę.  Niezdecydowany
Monique
rozmowna(y)
***
Offline Offline

Wiadomości: 58


Odp: sześciolatki do szkół
« Odpowiedz #4 : Marzec 01, 2009, 22:48:57 »

a ja uwazam ze sama reforma nie ma w sobie nic zlego - i zebyscie od razu sie na mnie nie rzucili Uśmiech - opieram to co mowie na teoretycznych zalozeniach jak ta reforma miala wygladac - czyli nie lekcje prowadzone w normalnym trybie kiedy jest sie przykutym przez 45 min do krzeselka - a lekcje prowadzone w bardziej przedszkolnym trybie.

najgorsza w tym wszystkim jest nie sama reforma ale brak przygotowania do jej wdrozenia od strony szkol - czyli ogolnie rzecz biorac organizacja
A ja się nie zgodzę. Ale się nie rzucę na Pana, bo żona chyba by nie była zbyt zadowolona Duży uśmiech. Więc już mówię dlaczego się nie zgadzam. Bo jest to kolejna reforma dla reformy: Po 1) jeśli nauka ma, rzeczywiście opierać się na podobnych zasadach, jak w zerówkach to po 2) po jasną Anielkę ponosić takie duże koszty, na tworzenie nowych/przekształcenie istniejących oddziałów w szkołach i likwidację oddziałów w przedszkolach, które się na tej niwie dobrze sprawdzały, a z tego wynika po 3) w nowych oddziałach szkolnych tworzonych pewnie na łapu capu, jak gimnazja, będzie brakować wszystkiego sprzętu, pomocy dydaktycznych, zaplecza i w ogóle wszystkiego po 4) kadrę jak zwykle również skompletuje się naprędce, karząc nauczycielom własnej placówki zrobić dodatkowe kursy/studia za które sami zapewne zapłacą (żeby było taniej). Jeśli zaś będzie to dodatkowy poziom mający "przyspieszyć" edukację naszych dzieci, to patrz punkty 1-4, który jeszcze dodatkowo obciąży plecy i układy nerwowe naszych dzieci oraz nasze, tzn. rodziców, układy nerwowe i kieszenie. A po całej reformie nauczyciele będą mieli kupę papierkowej roboty, ministerialne gryzipiórki obleśne uśmiechy - bo coś robią, a dzieci nie będą rozumiały najprostszych poleceń (uwierzcie mi wiem o czym mówię, bo mój uczeń w 4 klasie szkoły podstawowej nie wiedział co ma zrobić kiedy przeczytał polecenie "zakreśl"!!!). Resztę pozostawiam bez dalszych komentarzy...

Dzieci: Madzia (3 lata);
soltys
osesek
*
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 20


Odp: sześciolatki do szkół
« Odpowiedz #5 : Marzec 02, 2009, 09:41:52 »

jaki tam znowu ze mnie Pan Uśmiech soltys jestem Uśmiech

monique - w swoim poscie tak wlasciwie czesciowo potwierdzasz to co napisalem - system szkolny, nauczyciele itd nie sa do niej przygotowani. Ale caly czas twierdze ze sama reforma w teorii jest OK.
Dzieciaki teraz o wiele szybciej sie rozwijaja  niz my jak bylismy mali, maja o wiele wioecej bozdzcow ktore je otaczaja, w zwiazku z tym wiecej chlona i rozwoj jest szybszy. Ja jak bylem w wieku swojej corki nie wiedzialem co to jest pilot od TV a w radio gadal tylko general. Coz takie czasy.. Uśmiech
To ze w czwartej klasie uczen nie wie jak wykonac bardzo proste polecenie to tez dowod na to ze obecny stan rzeczy nie jest do konca OK - wine za to ponosza i nauczyciele i gora z ministerstwa o ktorej wspominalas - prawda jak zwykle lezy zapewne gdzies po srodku.
Monique
rozmowna(y)
***
Offline Offline

Wiadomości: 58


Odp: sześciolatki do szkół
« Odpowiedz #6 : Marzec 02, 2009, 12:14:12 »

jaki tam znowu ze mnie Pan Uśmiech soltys jestem Uśmiech

monique - w swoim poscie tak wlasciwie czesciowo potwierdzasz to co napisalem - system szkolny, nauczyciele itd nie sa do niej przygotowani. Ale caly czas twierdze ze sama reforma w teorii jest OK.
Dzieciaki teraz o wiele szybciej sie rozwijaja  niz my jak bylismy mali, maja o wiele wioecej bozdzcow ktore je otaczaja, w zwiazku z tym wiecej chlona i rozwoj jest szybszy. Ja jak bylem w wieku swojej corki nie wiedzialem co to jest pilot od TV a w radio gadal tylko general. Coz takie czasy.. Uśmiech
W teorii, na papierze dużo idei ładnie wygląda, w praktyce - lepiej nie mówić. Ja nie chcę mojemu dziecku odbierać dzieciństwa, dlatego że się rozwija szybciej. W XVI w humanista był człowiekiem którego centrum zainteresowania był człowiek i wszystko co go otacza - zatem łączył w swoich zainteresowaniach wiele dziedzin anatomię, medycynę, matematykę, sztukę, architekturę,itd. itd, a większość humanistów było pionierami-samoukami w swoich dziedzinach. Współcześnie nie jest to możliwe, bo każda z dziedzin jest zbyt precyzyjna i ciągle się rozwija, zmusza to większość nas do wyboru jedynie ułamka wiedzy i skoncentrowania się na nim i jego kreatywnego rozwijania. Czy jednak moje dziecko musi w tym celu iść wcześniej do szkoły, czy będzie mniej kreatywne (w tej dziedzinie wiedzy którą kiedyś wybierze)gdy ja mu będę objaśniała świat? Często wielkie umysły były samoukami i nie potrzebowały wtłaczania w szkolne rygory, mało tego często takie osoby były przeciętnymi uczniami. Czy to, że pojawiają się wciąż nowe idee, odkrycia, nowinki techniczne oznacza, że moje wnuki i prawnuki mają pójść do szkoły odpowiednio w wieku 5 i 4 lat? A w następnych pokoleniach wyrosną nam sami nieprzystosowani społecznie socjopaci. Jakoś nie widzę, że rozpoczęcie kształcenia w socjalistycznym systemie 8-klasowym w wieku 7 lat przeszkodziło Panu w nauczeniu się obsługi komputera, internetu czy pilota Duży uśmiech. A najbardziej rozbawiło mnie zdanie: "To ze w czwartej klasie uczen nie wie jak wykonac bardzo proste polecenie to tez dowod na to ze obecny stan rzeczy nie jest do konca OK - wine za to ponosza i nauczyciele i gora z ministerstwa o ktorej wspominalas - prawda jak zwykle lezy zapewne gdzies po srodku." . a wie Pan co, właściwie czekałam, że ktoś z czymś takim wyjedzie. Codziennie, to słyszę jako nauczycielka i wie Pan co? Odpowiem na to tak, jak odpowiadam innym: Może i jest w tym częściowo wina nauczycieli. Proszę jednak przyjść pouczyć 30 osobową klasę przez miesiąc, gnać z materiałem, wypełniać tony papierzysków pt. rozkłady materiału, awans zawodowy, itp. o innych rzeczach już nie wspomnę, które zajmują więcej niż samo uczenie. A potem proszę popatrzeć w lustro i powiedzieć ile Pan sam włożył/wkłada w rozwój swojego dziecka i pracy z nim zanim poszło/pójdzie do szkoły. Dopiero wtedy proszę występować z pretensjami. A i proszę pamiętać, że gdy dziecko "trafia w ręce nauczyciela" nie jest białą, niezapisaną kartą....

Dzieci: Madzia (3 lata);
soltys
osesek
*
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 20


Odp: sześciolatki do szkół
« Odpowiedz #7 : Marzec 02, 2009, 13:04:02 »

jejku, ale burza sie rozpetala
przeciez ja nie mam do Ciebie zadnych pretensji, nie mowie ze jestes kiepska nauczycielka ani nic z tych rzeczy Uśmiech


Odpowiem na to tak, jak odpowiadam innym: Może i jest w tym częściowo wina nauczycieli.

no i sama widzisz - tak jak mowilem, prawda zawsze lezy gdzies po srodku
mialem na swojej drodze i nauczycieli beznadziejnie zlych, ale mialem i przyjemnosc napotkac takich jak ze "Stowarzyszenia umarlych poetow" - czesto ich wspominam (milo)


W XVI w humanista był człowiekiem którego centrum zainteresowania był człowiek i wszystko co go otacza - zatem łączył w swoich zainteresowaniach wiele dziedzin anatomię, medycynę, matematykę, sztukę, architekturę,itd. itd, a większość humanistów było pionierami-samoukami w swoich dziedzinach. Współcześnie nie jest to możliwe, bo każda z dziedzin jest zbyt precyzyjna i ciągle się rozwija, zmusza to większość nas do wyboru jedynie ułamka wiedzy i skoncentrowania się na nim i jego kreatywnego rozwijania. Czy jednak moje dziecko musi w tym celu iść wcześniej do szkoły, czy będzie mniej kreatywne (w tej dziedzinie wiedzy którą kiedyś wybierze)gdy ja mu będę objaśniała świat? Często wielkie umysły były samoukami i nie potrzebowały wtłaczania w szkolne rygory, mało tego często takie osoby były przeciętnymi uczniami.

tu chyba troche generalizujesz, pozatym zyjemy w XXI wieku a nie w XVI, to jak porownywanie wody do ognia
to prawda - teraz wiekszosc ksztalci sie na "specjaliste" zdobywa wiedze w bardzo waskim zakresie, mozna powiedziec ze wie wszystko o niczym. Ale na to w jakich zyjemy czasach niestety nie wiele poradzimy.


Proszę jednak przyjść pouczyć 30 osobową klasę przez miesiąc, gnać z materiałem, wypełniać tony papierzysków pt. rozkłady materiału, awans zawodowy, itp. o innych rzeczach już nie wspomnę, które zajmują więcej niż samo uczenie
brzmi to troche jak samouzalanie sie - to samo slychac od gornego slaska po morze - jak nie kolejarze to gornicy, jak nie lekarze to nauczyciele.
Kazdy ma jakas prace, klopoty w niej, czasami nadmiar obowiazkow. Nie tylko nauczyciele, lekarze, gornicy, kolejarze i rolnicy maja ciezko =- ale to tak na marginesie. Przywolywanie argumentu: To przyjdz i popracuj chwile za mnie a zobaczysz jak jest to nie argument. Kazdy z nas moglby tak powiedziec. Tylko po co?


A potem proszę popatrzeć w lustro i powiedzieć ile Pan sam włożył/wkłada w rozwój swojego dziecka i pracy z nim zanim poszło/pójdzie do szkoły. Dopiero wtedy proszę występować z pretensjami. A i proszę pamiętać, że gdy dziecko "trafia w ręce nauczyciela" nie jest białą, niezapisaną kartą....
noooo teraz to pojechalas... wychodzi na to ze wszyscy sa be tylko wciaz sie czepiaja, sami nie zapewniajac podstaw dziecku

i tu wracamy do punktu wyjscia - bo obecny system przedszkolno-szkolny ktory nie zapewnia rownego dostepu wszystkim np do przedszkola sprawia to ze nie wszystkie dzieci przychodza do szkoly jednakowo przygotowane. Zrzucanie w tym momencie winy na rodzica wraz z podpowiedza aby spojrzal w lustro jest po prostu nie fair.... chociazby z tego powodu ze np rodzic musi prowadzic lekcje z 30 osobowa grupa, na dodatek brac prace do domu itd itp a przedszkole nie przyznalo miejsca, wtedy nie zostaje wiele czasu na prace nad dzieckiem, a wierz mi ze sa o wiele trudniejsze przypadki..

tak wiec - obnizenie wieku szkolnego - oczywiscie czyniac zalozenie ze reforma jest solidnie przygotowana - nie jest takie glupie i zle
Monique
rozmowna(y)
***
Offline Offline

Wiadomości: 58


Odp: sześciolatki do szkół
« Odpowiedz #8 : Marzec 02, 2009, 15:12:41 »

jejku, ale burza sie rozpetala
przeciez ja nie mam do Ciebie zadnych pretensji, nie mowie ze jestes kiepska nauczycielka ani nic z tych rzeczy Uśmiech
  A czy ja mówię, że mówisz Mrugnięcie
tu chyba troche generalizujesz, pozatym zyjemy w XXI wieku a nie w XVI, to jak porownywanie wody do ognia
to prawda - teraz wiekszosc ksztalci sie na "specjaliste" zdobywa wiedze w bardzo waskim zakresie, mozna powiedziec ze wie wszystko o niczym. Ale na to w jakich zyjemy czasach niestety nie wiele poradzimy.
Generalizuje, bo nie wszyscy muszą wyrosnąć na trybiki w coraz szybszym, opętańczym wyścigu szczurów a niestety boję się, że ta reforma  do tego zmierza. Ten przykład podałam po to, żeby pokazać, że pchanie coraz młodszych dzieci do szkół do tego właśnie zmierza, a wiedzy jest coraz więcej. Wzorujemy się na zachodnich systemach kształcenia, a stan wiedzy ogólnej (przy, być może nie przeczę, ukierunkowaniu na daną dziedzinę) w tych społeczeństwach jest straszny, zresztą, u nas podobnie się dzieje. Nie zaprzeczysz, że symptomatycznym jest to, że kiedy oglądamy w tv uliczną ankietę z przeprowadzaną na temat np. rocznic narodowych to stan wiedzy maleje wraz z wiekiem ankietowanych - może więc jednak wrócić do wcześniejszych systemów nauczania - niekoniecznie Oświeceniowych  Mrugnięcie. Tylko proszę nie chwytaj mnie za słowa  Duży uśmiech, bo na mnie nadal robią wrażenie erudyci "starej daty".
brzmi to troche jak samouzalanie sie - to samo slychac od gornego slaska po morze - jak nie kolejarze to gornicy, jak nie lekarze to nauczyciele.
Kazdy ma jakas prace, klopoty w niej, czasami nadmiar obowiazkow. Nie tylko nauczyciele, lekarze, gornicy, kolejarze i rolnicy maja ciezko =- ale to tak na marginesie. Przywolywanie argumentu: To przyjdz i popracuj chwile za mnie a zobaczysz jak jest to nie argument. Kazdy z nas moglby tak powiedziec. Tylko po co?
Tak się mówi, po to żeby zwrócić uwagę na to, że nie można mieć "patentu na prawdę" i wypowiadać się na temat warunków kogoś pracy przez osobę z zewnątrz. Jak mówi przysłowie: " wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma".
noooo teraz to pojechalas... wychodzi na to ze wszyscy sa be tylko wciaz sie czepiaja, sami nie zapewniajac podstaw dziecku i tu wracamy do punktu wyjscia - bo obecny system przedszkolno-szkolny ktory nie zapewnia rownego dostepu wszystkim np do przedszkola sprawia to ze nie wszystkie dzieci przychodza do szkoly jednakowo przygotowane. Zrzucanie w tym momencie winy na rodzica wraz z podpowiedza aby spojrzal w lustro jest po prostu nie fair.... chociazby z tego powodu ze np rodzic musi prowadzic lekcje z 30 osobowa grupa, na dodatek brac prace do domu itd itp a przedszkole nie przyznalo miejsca, wtedy nie zostaje wiele czasu na prace nad dzieckiem, a wierz mi ze sa o wiele trudniejsze przypadki...tak wiec - obnizenie wieku szkolnego - oczywiscie czyniac zalozenie ze reforma jest solidnie przygotowana - nie jest takie glupie i zle
Teraz to ty mnie nie zrozumiałeś Smutny. Nie chodzi o zapewnianie dziecku jak największej ilości zajęć pozalekcyjnych i korepetycji, zabawek i programów edukacyjnych (sic!) to nie tędy droga. Chodzi mi o poświęcany dziecku czas, bycie z nim, pokazywanie mu świata, bawienie się z nim, dbanie o jego rozwój przez czytanie mu i śpiewanie itp. itd. Muszę się pochwalić moimi rodzicami, bo jest czym. Oboje mieli wykształcenie zawodowe i pracowali na 2-3 zmiany. Może nie miałam drogich zabawek, korepetycji i nie czytałam w wieku 2 lat, ale rodzice dużo mi czytali (mama poezję, którą do teraz kocham i sama pisze wiersze), śpiewali (teraz śpiewam te same kołysanki Madzi i doskonale je pamiętam Duży uśmiech). Rodzice pokazywali mi świat i uczyli różnych rzeczy: haftowałam, gotowałam dziwne - niezjadliwe breje, robiłam z tatą wybuchający wulkan, uczyłam się jak działają magnesy, chodziłam po górach, zbijałam karmnik dla ptaków, wykrawałam pieczątki z ziemniaków i wiele wiele innych rzeczy... Myślę, że większość z nas miała takie cenne "kształcenie". No a teraz bijcie się w piersi rodzice i powiedzcie, ile czasu tak spędzacie ze swoimi dziećmi (uwaga generalizuję i nikogo nie atakuję)?!?!?! I o to właśnie mi chodziło sołtysie!!! Ja się postaram tak "kształcić" Madzię, zresztą już to robię i zobaczę po latach jak mi poszło! I nie ma się o co obrażać, bo gdybyś wszedł do wielu polskich placówek, to zobaczyłbyś braki w takim kształceniu o jakim pisałam wyżej. Braki w podstawowym słownictwie, wyalienowanie w grupie... ale nie czuję się kompetentna, by wymieniać dalej, może jest na forum jakiś pedagog lub psycholog dziecięcy i się wypowie na ten temat... A to, że dzieci nie mają równych szans w dostępie do wiedzy - to szczera prawda. Sama jestem tego najlepszym przykładem, bo naprawdę ciężko pracowałam na własne wykształcenie...

Dzieci: Madzia (3 lata);
soltys
osesek
*
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 20


Odp: sześciolatki do szkół
« Odpowiedz #9 : Marzec 02, 2009, 15:43:33 »

nie mialem na mysli korepetycji, kolek zainteresowan itd - mialem na mysli to co ty - czyli prace wlasna z dzieckiem, nauka przez zabawe itd

tyle tylko ze przyklad Twoich rodzicow, jest niestety wyjatkiem potwierdzajacym regule - teraz coraz mniej ludzi ma czas i energie aby poswiecac dziecku czas w ten sposob

poswiecam Mlodej wlasciwie caly "wolny" czas, kosztem wlasnego hobby - wiem ze to zaprocentuje, tyle tylko, ze ogarnianie calego problemu o ktorym rozmawiamy i skali zjawiska o ktorym wspominalas wczesniej swoim wlasnym zapatrywaniem na problem nie jest miarodajne. Posluze sie przykladem: jezdzac np po warszawie i chodzac po centrach handlowych mozna sobie zadac pytanie: K..wa gdzie jest ta bieda? No niestety jest... tylko za rogiem

dokladnie to samo dotyczy dzieci: Ty, ja, i pewnei sporo innych osob ktore tu zajrza mysli podobnie, nazywam ich "swiadomymi rodzicami". Niestety jest tez spora czesc, o wiele wieksza, ktora nie przyklada do tego zbyt duzej wagi
a system jest taki ze traktuje wszystkich w ten sam sposob, dla jednych bedzie to rozwiazanie bardzo dobre (dzieci ktore do momentu pojscia do szkoly nie maja zapewnionej jakiejkolwiek edukacji) dla innych mniej. Dla dzieci "zza rogu" ktorych chyba jednak jest wiecej, bedzie to rozwiazanie jak najbardziej sluszne.

nie ma i nie bedzie dobrego rozwiazania wlasnie przez roznice - wiec pozostaje nam tylko zaciskac kciuki aby to w czym przyszlo nam brac udzial (a bardziej naszym dzieciom) bylo jak najlepiej przygotowane
Strony:
1 2 Do góry
Wyślij
 
Skocz do:  


copyright © osesek.pl Osoba zamieszczająca wypowiedzi naruszające prawo lub prawa osób trzecich może z tego tytułu ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną. Osesek.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum.