Kochane mamy, jestem zbulwersowana pewną sytuacją, czy Wy również się z czymś takim spotykacie?
Jestem mamą 7mies. Oli, moja szwagierka ma o miesiąc młodszą córeczkę. Nigdy nie zamierzałam rywalizować, ale to co ona robi, przekracza czasem granice mojej wyobraźni. Okropnie przegrzewa dziecko (po kąpaniu ostatnio ubrała jej body, śpiochy, wełniany sweterek, buty!!!). Kupili jej chodzik i mimo że mała miała ledwo co skończone 6 miesięcy, kompletnie nie potrafiła siedzieć - oni wsadzali ją do niego, przywiązywali szalikiem (żeby się nie przechylała do przodu

) i wychwalali pod niebiosa "jak ona chodzi ładnie, a jak jej się to podoba!Ona już stoi!". Nie kładli jej nigdy na brzuszku, mała nie leży na podłodze, nie umie się turlać, nie chce leżeć na brzuszku.Ciągle zakłada jej buty, nawet czarne, ciężkie lakierki (nie mam na myśli spacerów - robi to w domu!) na pytanie dlaczego i po co odpowiedziała "mi się to bardzo podoba". Jak mała skończyła chyba 4 miesiące, zaczęli karmić ją krowim mlekiem, z biedrony - nie długo, bo nabawiła się zaparć. Jak tylko skończyła 3 miesiące zaczęła dostawać soki, rosół, mięso z rosołu. Chyba przestanę wymieniać...
Dziewczyny powiedzcie, czy w ogóle miałyście styczność kiedyś z takimi zachowaniami??? Nie mówię że ja jestem idealna - nie jestem i również popełniam wiele błędów, ale czy to nie lekka paranoja?
Najgorsze że czuję okropną rywalizację. Nasza mała urodziła się ze stópkami końsko-szpotawymi i choć jest już wszystko ładnie i dobrze, nie chcę jej zakładać butów, bo nie widzę powodów, ortopeda mówił, że stópka musi odbierać bodźce z zewnątrz, a buciki to uniemożliwiają. A szwagierka gdy jej córa miała 3 miesiące dziwiła się że nie może w żadnym sklepie dostać skórzanych bucików na małą!!!
A może to ja jestem nienormalna?rrr Czy tylko ja mam styczność z taką zwariowaną mamą?