Cześć
Myślę,że jest to niezłą sztuką odzwyczaić dziecko od spania z rodzicami, ale nie jest to niemożliwe.
Nasz syn od samego początku miał swoje miejsce spania. Początkowo była to kołyska - kosz, który stal przy naszym łóżku przez pierwsze 4-6 tygodni, abym miała go przy sobie i obolała po porodzie nie musiał wędrować do drugiego pokoju. Po ok. 2 miesiącach Kacper zamieszkał w swoim pokoju na dobre, początkowo spałam z nim w pokoju ale jednak osobno. Niestety przyszedł czas kiedy Mały się rozchorował, miewał wysoką temperaturę i za nic w świecie nie chciał spać sam - co jest reszta zrozumiałe, chciałam czuwać przy nim także spał z nami w łóżku. Podobna sytuacja miała miejsce na urlopie, Mały nie chciał zaakceptować swojego nowego miejsca spania i ot co znowu lądował u nas w łóżku. Także drogie mamy czasem zdarzają się sytuacje, że maluch ląduje u nas w łóżku, a niestety dzieciaczki do dobrego bardzo szybko się przyzwyczajają. Po powrocie z urlopu mieliśmy ten sam problem. Jak go kładłam do łóżeczka to kończyło się to okropnym płaczem. Ale przetrwaliśmy, ciężko było go nie brać ponownie na ręce. Starałam się go utulić leżącego w łóżeczku. Z dnia na dzień było lepiej. Dziś już zasypia u siebie, trzymając mnie za rękę, - a i tak myślę, że to sukces

Z doswiadczenia myśle, że trzeba być konsekwentym i nie dac się złamać, choć na pewno nie będzie to łatwe. Życzę wytrwałości.