Dokładnie tak jak piszesz, konsekwencja jest najważniejsza. Dużo mam mnie teraz skrytykuje, ale nie lubię jak na początku mama bierze dziecko do siebie do łóżka, nie oszukujmy się, dla swojej wygody i potem opowiada mi jaki to ma straszny problem bo małe nigdzie indziej nie zaśnie, bo życie intymne poszło w odstawkę, i inne takie. Albo z drugiej strony - jaką to ma niesamowitą więź z dzieckiem i jak ono ją strasznie mocno kocha bo bez niej nie zaśnie.
Też karmiłam piersią i też było mi ciężko wstawać x razy w nocy, brać, karmić, odkładać do łóżeczka i tak w kółko, ale teraz córeczka mi to wynagradza - o 19 kąpanie (od urodzenia taki rytuał - stała pora kąpieli), mleko, do łóżeczka, buzi w czółko, a jak czasem (stosunkowo rzadko) nie może zasnąć to moja czy męża obecność tylko ją rozprasza i pogarsza sytuację, więc znikamy jej z oczu, a ona pokręci się, czasem sobie pogada, zdarza się że zapłacze, ale zasypia po góra 20min. W większości zasypia od razu bez problemu - ale od początku się pilnowaliśmy i nie braliśmy jej z łóżeczka gdy już była pora spania jeśli marudziła