Witam wszystkich.
Wiem że temat był zaczęty dość dawno temu ale chciałam się podzielić ze wszystkimi moją historię. Mam nadzieje że pomoże ona wam przeżyć ciężkie chwile związane z kolką nie kolką czy też z niedojrzałym układem pokarmowym.
Mamy cudownego synka który właśnie skończył 4 miesiące.
Urodził się zdrowy - dostał 10 punktów. W szpitalu nic nie wskazywało na to że może dziać sięcoś niepokojącego. Jak tylko wróciliśmy do domu zaczęły się płacze o nieregularnych porach. Noszenie na rękach czy też podawanie cyca nie pomagały. Odstawiłam wszystko co było możliwe z mojej diety. Przez 3 tygodnie jadłam jedynie gotowane ziemniaki i marchewkę - nieco pomogło. Dla maleństwa zbawienny był szum radia bo nic innego nie było w stanie go uspokoić. Płakał tak przeraźliwie jakby ktoś go obdzierał ze skóry. Poza tym wszystkim brudził chyba 20-30 pieluszek dziennie bo miał takie rozwolnienie, zielone i żółte i brązowe. Co bączek to poleciała też bardzo wodnista kupka. Nabawił się od tego wszystkiego pieluszkowego zapalenia skóry - nic prócz maści na receptę nie pomogło (skład to wazeliza, lanolina i 3% kwas borowy). Nie pomogły też żadne specyfiki z apteki (espumian, debridat, delicol, koperek, rumianek i inne o których już nie pamiętam) ale je dawaliśmy chyba dla uspokojenia samych siebie że robimy coś jeszcze prócz noszenia, masowania brzuszka, ciepłych kąpieli i innych. Jak troszeczke mu się poprawiło to przeszłam na gotowane mięso i ziemniaki - zrezygnowałam z marchewki i to okazało się zbawienne (dziwne prawda?). Jednak nadal było neszenie na rękach, spał na nich w ciągu dnia. Na noc był też usypiany na rękach i bardzo ciężko było go odłożyć żeby się nie obudził i nie zaczął znowu płakać przez 30min - masakra. Nie mogłam sobie pozwolić na dalsze spacery bo nie dość że nie mógł się uspokoić w wózku, to kładziony na śpiocha, żeby choć trochę świerzego powietrza złapał, za chwilę się budził i nie było sposobu żeby go uspokoić. Nawet nagraliśmy na telefon odgłos suszarki bo to czasem działało.
Bardzo płakał przed zrobieniem każdej kupki i przed puszczeniem każdego bączka. Po niecałych 3 miesiącach odstawiłam wszystkie specyfiki. Pozostał tylko czsem espumisan. Myślałam że to już niegdy sięnie skończy. Ale skończyło się. Po 3,5 miesiąca przeszło mu wszystko. Teraz jest szczęśliwym dzieckiem, które dużo się śmieje i jest zdrowy jak ryba. Nawet w łóżeczku sam już zasypia.
Morał z tego jest taki - jeżeli dziecko dobrze przybiera na wadze, ma apetyt i nie skończyło 4 miesiący to jest to zupełnie normalne. Wiem że brzmi to absurdalnie, bo dla mnie zapewnienia lekarza że nic mu nie jest też wydawały mi się niedorzeczne - a jednak
A jak nie zwariować?? To trzeba sobie powtarzać że to nie jest niczyja wina, że robi się wszystko co jest w naszej mocy żeby ulżyć mluchowi, że on wcale nie płacze żeby nas zdenerwować - różne rzeczy przechodzą przez myśl jak dziecko płacze i płacze

Będzie dobrze

Trzymam kciuki za wszystkich który też myślą że to nigdy się nie skończy i którzy przechodzą przez piekło kolkowe (jeżeli nasz synek właśnie miał kolki).