Cześć
Fajny temat

Mój brzdąc ma 8 miesięcy. Początki wiadomo też były trudne. Na szczęście zaraz po porodzie przyjechała moja mama do pomocy. Zaraz po niej teściowa na 2 tygodnie. Musze przyznać, że bardzo pomagały. Zwłaszcza w obowiązkach domowych. Zawsze był obiadek i posprzątane, nawet poprasowane. A i też nie omieszkały pomoc przy Kacprze, zwłaszcza moja mama.Teściowa trochę się bała kąpać, przewijanie szło jej całkiem nieźle. Niestety jej ciągłe rady jak to powinno wyglądać troszkę mnie męczyły. A i tak do dzis jestem jej bardzo wdzięczna za pomoc. Zwłaszcza, że podczas porodu kość ogonowa uległa pęknięciu wiec miałam ogromne problemy z siedzeniem. Karmiłam i płakałam bo nie mogłam wytrzymać z bólu, a mały nie potrafił jeść na leżąco. Niestety po miesiącu zostałam sama. Tata maluszka do pracy, a czasem pracuje po 15-17 godzin na dobę. Także musiałam radzić sobie ze wszystkim sama. Facet, z którym jestem pomagał i pomaga przy wszystkim w miarę możliwości. Jak tylko jest w domu to pomaga w obowiązkach domowych i przy dziecku jak najbardziej, robi dosłownie wszystko-przewija, karmi, chodzi na spacerki, robi zakupy, czasem ugotuje obiad, czy posprząta. Chodzi tez z małym na rożne zajęcia wtedy kiedy nie pracuje.
Ale tak naprawdę docenił moja prace w domu jak poszłam do pracy na pół etatu i musiał zostać sam z dzieckiem, nie na godzinkę jak bywało wcześniej, ale na pól dnia. Jak wracałam z pracy to widziałam, że pada ze zmęczenia. Teraz wie dokładnie jaka ciężka to praca i jeśli czasem nie mam przygotowanego obiadu na czas to nie mówi ani słowa, pyta czy nie pomóc. Przyznam, że nie wiedziałam jak mam dobrze do czasu kiedy przeczytałam Wasze wypowiedzi. Musi być Wam naprawdę ciężko... trzeba ruszyć panów do roboty, bo ileż można robić wszystko w pojedynkę?
Dodam jeszcze, że dziadkowie mieszkają bardzo daleko od nas, praktycznie nie mamy rodziny na miejscu, także nie pamiętam kiedy sami gdzieś wyszliśmy.