Hej dziewczyny

! Nie wariujmy, oczywiście warto inwestować w dzieci - zarówno w ich rozwój psychiczny jak i fizyczny ale bez przesady, nie dajmy się zwariować!!!! A co jeśli rodziców nie stać na płatne zajęcia i baseny lub jeśli mieszkają w malej miejscowości/wsi?! Bądźmy kreatywne, przecież duża część was, wychowywanych w PRL-u, nie zaznała takich dobrodziejstw - no może rytmikę w przedszkolu, czy miejski basen a wyrosłyście "na ludzi". Przecież same możecie zadbać przy odrobinie: chęci, wysiłku i pomysłowości o wasze dzieci. Ja Madzi czytam, wierszyki Tuwima i Brzechwy, śpiewam kołysanki bawię się w rymowanki (wiele pamiętam z własnego dzieciństwa a jeśli nie, to mama mi je przypomina), dużo rymowanek znajdziecie na osesku!. Ćwiczę z Madzią proste ćwiczenia i masuję ją (takie proste, delikatne masaże, które wyszperałam gdzieś w sieci). Planuję kupić taką dużą piłkę - taką do skakania na niej - i jak, któraś z was zna jakieś ćwiczenia na takiej piłce to chętnie skorzystam z rady :-). Uszyłam Madzi też woreczki z materiałów o różnej fakturach i wyrazistych kolorach wypełniłam je: piaskiem (oczywiście wypłukanym!!!), grochem, ryżem i celofanem i daję Madzi do macania i masuję nimi podeszwy stópek - uwielbia to!!! A przede wszystkim do niej bez przerwy mówię. Opowiadam jej o wszystkim co robię co widzę. Magda bardzo lubi zabawę w naśladowanie dźwięków - zwłaszcza zwierząt i robienie głupich minek z tatą, z jedną babą uwielbia się bawić w "akuku" a z drugą w naśladowanie instrumentów muzycznych. Pies to też świetna zabawka i nie bójcie się zarazków - podstawową zasadą jest tylko to by pies był: spokojny (najlepiej własny, przyzwyczajony do noworodka od początku), czysty, szczepiony i odrobaczony a jeśli dzidzia nawet da pieskowi buzi lub odwrotnie - nie panikujcie, nie wolno sterylizować dziecka a "bakterie" ZDROWEGO psa są dla dziecka niegroźne (rozmawiałam o tym z lekarką pediatrą której dziecko w dzieciństwie nawet podjadło sobie z miski psa ;-D). Moja Madzia pieści regularnie psa, który waży 45 kg, na szczęście jest to największa ze wszystkich psów na świecie ciapa :-). Starsze dzieci można zabierać na wycieczki za miasto, pokazywać im i nazywać zwierzęta, rośliny, itd. Czy wiecie, ze kiedy zrobiono w Austrii jakieś badania psychologiczne na znajomość poziomu pojęć u dzieci okazało się, że pod pojęciem "krowy" dzieci widziały fioletowo-białe zwierzę z olbrzymim dzwonkiem u szyi - bo krowy znały jedynie z reklamy milki!!! Tak więc nasze dzieci będą umiały powiedzieć "krowa" w kilku językach zagrają i zaśpiewają o niej piosenkę ale nie będą wiedziały jak ona wygląda. Przecież można wymyślić dla dziecka wiele zabaw. Ja na przykład pamiętam z dzieciństwa takie rzeczy: robienie z ziemniaka pieczątek, odbijanie na papierze śladów listków, robienie wybuchającego wulkanu (z plasteliny, sody i octu), podróże po globusie i szukanie informacji o miejscach które się mnie i tacie spodobały (teraz jest łatwiej bo jest internet), szukanie na spacerach "skarbów" i przynoszenie do domu ton śmieci, zielska i kamieni; letnie kąpiele w rzece i w starej wannie w ogrodzie, opowieści mojego taty o zwierzętach i dotykanie ich (raz wypuściłam mamię śliczną żabkę na plecy ;-D), malowanie jajek na Wielkanoc i robienie ozdób na Boże Narodzenie i wiele, wiele innych. Na tym chyba polega dbanie o rozwój dziecka, wychowywanie go i kształcenie przez zabawę. Dziecko ma być dzieckiem, bo w przeciwnym wypadku z nadmiaru przytłaczających zadań, pięknych i drogich zabawek oraz braku emocjonalnej więzi z rodzicem wyrośnie nam pokiereszowany emocjonalnie socjopata (przejaskrawiam specjalnie więc nie rzucajcie się na mnie z pazurami

).