Dziewczyny gdzies sama zakladalam taki watek, zaraz go wkleje jak znajde.
Przechodzilismy to samo bo Alex spal z nami do czasu gdy mial jakies poltora roku.
Zasypianie w swoim lozeczku opanowalismy niemalze blyskawicznie ale wstawanie w nocy i wlazenie do naszego lozka to ciezsza sprawa i coz, trwa to do dzisiaj

Coprawda wiekszosc nocy spimy oddzielnie, ale jest mnostwo takich kiedy maly przyczlapuje do nas nad ranem, a ostatnie dwie noce byl juz u nas po polnocy

Nie mam pojecia od czego to zalezy ale bodajze Sylwana pocieszala mnie ze to moze jeszcze dluuuugo potrwac.
Powiem tyle, dotad nie przeszkadzalo mi wogole ze od czasu do czasu Alex do nas wdepnal ze sterta swoich pluszakow, wrecz przeciwnie, nie moglam sie doczekac na porcje przytulanek

, do teraz, gdy coraz gorzej mi spac z wlasnym "obciazeniem" a tu jeszcze trzeba bronic sie przed wierzgajacymi nogami

Zawsze wychodzilam z zalozenia ze skoro przychodzi do nas to widocznie ma taka potrzebe i nic z tym poprostu nie robilam.
Sardusia, jesli ludzisz sie ze bedziesz przesypiac cale noce jak tylko twoj synek bedzie sam ladnie spal to sama zobaczysz ze wcale tak nie jest, pewno bedziesz budzic sie zeby zagladnac do niego czesciej niz on obudzil ciebie spiac obok

To tez z doswiadczenia...
Powodzenia wam zycze dziewczyny
