Bardzo miło wspominam ciążę i ostatnią fazę porodu

Mój synek jest zaplanowanym, wyczekanym i śliczniutkim dzieckiem.
Po drugim miesiącu ciąży byłam już na L4.
Nie potrafiłam się oszczędzać będąc w ciąży. Noszenie ciężkich kartonów w pracy, a później toreb z zakupami to standard. Odkurzanie, mycie podłóg na kolanach i mycie okien w 8 miesiącu ciąży nie powodowało żadnych dolegliwości (dla kobiet w ciąży - nie praktykujcie w swoim przypadku!). Ja czułam się rewelacyjnie w ciąży. Jedyną przypadłością tego okresu w moim przypadku była nieustanna senność i zmęczenie, ale to pewnie dlatego, że mały wysysał ze mnie wszystko (wartości odżywcze, witaminy itd.).
Pierwsze skurcze poczułam około 2.oo w nocy, ale nie występowały jeszcze wtedy za często. Średnio raz na godzinę. Nie chciałam budzić męża, bo wiedziałam, że pierwszy poród zawsze dłużej trwa. Około 6.oo rano obudził się sam, bo poczuł jak w trakcie skurczu chwytam pierzynę

i usłyszał jak cichutko piszczę z bólu. Już wtedy miałam silne skurcze co 7 min. Wykąpałam się i pojechaliśmy do szpitala. Na izbie przyjęć dowiedziałam się, że nie mają łóżek i mam wracać do domu. <śmiech> A przyjechać dopiero o 13.oo. Nie pojechałam do domu. Chyba mi się nikt nie dziwi

...
Do godziny 22.oo cierpiałam niemiłosiernie, bo bałam się znieczulenia z/o. To był błąd! Jedyne co mi pomagało, to prysznic. Usiadłam sobie na małym ręczniczku i prawie przez cały czas polewałam się wodą. Polecam!
Po 22.oo w trakcie badania rozwarcia odeszły mi wody. Na moje szczęście o tej porze dyżur miał młodziutki lekarz, który polecił mi znieczulenie, a później poprowadził sam poród tak, że w trakcie rodzenia nadal działało mi znieczulenie z/o. Rewelacja!
Dziewczyny! tak moża

RODZIĆ BEZ BÓLU. Nie wiem dlaczego to nie jest stosowane za każdym razem, ale to wielki błąd.
Lekarz mówił mi kiedy mam przeć, bo widział mój "skurcz party" na KTG i wtedy ja z całej siły parłam.
Mój synek leżał na mnie, mój mąż kamerował nas, a lekarz zszywał, bo oczywiście mnie rozkroili :/
Połóg nie był za ciekawym doświadczeniem. Dwa tygodnie czułam się okropnie. Płakać mi się chciało. Ciągły ból w kroczu. Zaczęłam się pocić, bo w ciąży się tak nie pociłam. Najchętniej siedziałabym cały czas pod prysznicem, ale nie mogłam, bo w pokoju leżało takie maleństwo, które potrzebowało teraz mojej bliskości.
A wiecie co mi się najbardziej nie podobało po porodzie?
- rozstępy, bo tam gdzie się smarowałam oliwką dla dzieci od 4 miesiąca ciąży, czyli biust, brzuch, pośladki i uda, to mi nie wyszły. Niestety nikt mi nie doradził, że mogą się one jeszcze pojawić na nogach po bokach. Ble.
- dieta. W ciąży starałam się odżywiać racjonalnie. Miałam tylko niekończącą się ochotę na słodycze i czekoladę. Ale po porodzie nie wolno prawie nic jeść. Karmiłam naturalnie i musiałam uważać, bo wszystko co zjadłam mogło zaszkodzić mojemu synkowi. A jego płacz i złe samopoczucie nie było mi obojętne. Na to wszystko był akurat czerwiec i wszyscy opychali się owocami, warzywkami, lodami i kawką z bitą śmietaną

. Grr
Zapewniam, że koszyk truskawek w tym roku smakował mi jak nigdy w życiu

Pozdrawiam przyszłe i obecne mamy
