Nag��wek Nag��wek SklepPortal
Strony:
1 2 3 Do dołu
Wyślij
AutorWątek: po porodowe wspominki  (Przeczytany 8829 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
sylwana
uzależniona(y)
***
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 335



po porodowe wspominki
« : Maj 13, 2009, 11:52:07 »

Dla każdej kobiety rodzącej po raz pierwszy, poród jest niewątpliwie dużym przeżyciem. W czasie ciąży jesteśmy bombardowane rożnymi opowieściami jak to wszystko wygląda. Najchętniej zamiast rodzic to byśmy gdzieś zwiały i w tym wydarzeniu nie uczestniczyły.

Czego się bałyście przed godzina "0" a co was zaskoczyło, zdziwiło podczas porodu.
Dzieci: Ulka (6 lat);
sylwana
uzależniona(y)
***
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 335



Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #1 : Maj 13, 2009, 12:04:03 »

ja przed porodem bałam się że jak mi odejdą wody to nie zdążę do szpitala na czas, w ostatnim okresie ciąży nie rozstawał się z torbą do szpitala
a kiedy godzina 0 nadeszła okazało się że mimo odejścia wód jest sporo czasu na wszystko

bałam się tez bólu, a jeszcze bardziej znieczulenia zewnątrzoponowego - na szczęście znieczulenie nie było konieczne. a ból, no niestety tego się nie da opowiedzieć, żaden facet by tego nie wytrzymał

zaskoczyło mnie jeszcze to jak bezosobowy jest szpitalny personel i brak doradców laktacyjnych.

wiem ze dla personelu szpitalnego ( którego większość stanowią kobiety) to tylko kolejny poród, jednak odrobina dobrego słowa, informowanie o tym co się dzieje i dlaczego podawane są jakieś kolejne leki nie jest wygórowanym wymaganiem.
Dzieci: Ulka (6 lat);
*aneta*
uzależniona(y)
***
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 332



Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #2 : Maj 13, 2009, 21:45:57 »

O prowadzeniu ciazy i rodzeniu w UK nasluchalam sie i naczytalam cala sterte,przewaznie byly to bardzo negatywne opinie... No i jak tu sie nie bac?
Na oczy nie widzialam ginekologa,bo wychodzi sie tu z zalozenia ze ciaza to nie choroba i jezeli nie ma zadnych komplikacji to jest to niepotrzebne.
Dwa USG podczas prawidlowej ciazy tez uwaza sie za wystarczajace.
Coprawda co kilka tygodni wizyta u poloznej, badania, wazenie, mierzenie, pytania-odpowiedzi, ulotki... Ale czy to wszystko wystarzy?
Balam sie okropnie ze cos przegapia i bedzie cos nie tak.
Do pracy chodzilam do osmego miesiaca. Kolezanki z Polski smialy sie ze mnie ze one prawie cala ciaze przesiedzialy na chorobowym. Ale nie zaluje,bo wszystko bylo jak najbardziej ok i sama utwierdzilam sie w przekonaniu ze przeciez to tylko ciaza a nie zadna choroba.
W szpitalu wyladaowalam nad ranem a urodzilam o 8 wieczorem. Przez caly ten czas oprocz bolu,jakiego nie da sie opisac (co zreszta kazda z was wie Z politowaniem ) doswiadczylam samych pozytywnych rzeczy ze strony naprawde przemilego personelu. Pomijajac juz kwestie wygladu pokoju i jego wyposazenia, bylam naprawde pod wrazeniem opieki ze strony poloznej,ktora byla ze mna w pokoju CALY CZAS i lekarzy, ktorzy znosili moje dziwactwa,informowali mnie o kazdym kroku i wyjasniali co i po co i starali sie pomoc jak tylko mogli.
Zaluje tylko ze (rowniez pod wplywem kolezanek) od razu nie zdecydowalam sie na znieczulenie. I pomyslec ze sam lekarz prosil mnie abym rozwazyla jeszcze raz takie wyjscie... Za darmo na dodatek...
Bogu dzieki dostalam epidural (powinno sie uznac za swietego tego,kto to wymyslil Uśmiech) a potem bylo juz tak jak byc powinno Duży uśmiech
I niech mi juz nikt nie opowiada takich bredni bo tak samo jak w Polsce, UK czy innym panstwie zdarzaja sie rozne przypadki, dobrze ze nie bylam tym gorszym, tylko niepotrzebne 9 miesiecy w strachu co to bedzie kiedy juz wkoncu nadejdzie ten moment...
Zycze wszystkim oczekujacym jak najlepszych wrazen  Mrugnięcie


Dzieci: Alex (3 lata); Alicia (13 miesięcy);
mamaMateuszka
nowa(y)

Offline Offline

Wiadomości: 1


Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #3 : Maj 22, 2009, 18:41:51 »

Bardzo miło wspominam ciążę i ostatnią fazę porodu Uśmiech

Mój synek jest zaplanowanym, wyczekanym i śliczniutkim dzieckiem.

Po drugim miesiącu ciąży byłam już na L4.
Nie potrafiłam się oszczędzać będąc w ciąży. Noszenie ciężkich kartonów w pracy, a później toreb z zakupami to standard. Odkurzanie, mycie podłóg na kolanach i mycie okien w 8 miesiącu ciąży nie powodowało żadnych dolegliwości (dla kobiet w ciąży - nie praktykujcie w swoim przypadku!). Ja czułam się rewelacyjnie w ciąży. Jedyną przypadłością tego okresu w moim przypadku była nieustanna senność i zmęczenie, ale to pewnie dlatego, że mały wysysał ze mnie wszystko (wartości odżywcze, witaminy itd.).

Pierwsze skurcze poczułam około 2.oo w nocy, ale nie występowały jeszcze wtedy za często. Średnio raz na godzinę. Nie chciałam budzić męża, bo wiedziałam, że pierwszy poród zawsze dłużej trwa. Około 6.oo rano obudził się sam, bo poczuł jak w trakcie skurczu chwytam pierzynę Chichot i usłyszał jak cichutko piszczę z bólu. Już wtedy miałam silne skurcze co 7 min. Wykąpałam się i pojechaliśmy do szpitala. Na izbie przyjęć dowiedziałam się, że nie mają łóżek i mam wracać do domu. <śmiech> A przyjechać dopiero o 13.oo. Nie pojechałam do domu. Chyba mi się nikt nie dziwi Mrugnięcie ...
Do godziny 22.oo cierpiałam niemiłosiernie, bo bałam się znieczulenia z/o. To był błąd! Jedyne co mi pomagało, to prysznic. Usiadłam sobie na małym ręczniczku i prawie przez cały czas polewałam się wodą. Polecam!

Po 22.oo w trakcie badania rozwarcia odeszły mi wody. Na moje szczęście o tej porze dyżur miał młodziutki lekarz, który polecił mi znieczulenie, a później poprowadził sam poród tak, że w trakcie rodzenia nadal działało mi znieczulenie z/o. Rewelacja!
Dziewczyny! tak moża Uśmiech RODZIĆ BEZ BÓLU. Nie wiem dlaczego to nie jest stosowane za każdym razem, ale to wielki błąd.
Lekarz mówił mi kiedy mam przeć, bo widział mój "skurcz party" na KTG i wtedy ja z całej siły parłam.
Mój synek leżał na mnie, mój mąż kamerował nas, a lekarz zszywał, bo oczywiście mnie rozkroili :/

Połóg nie był za ciekawym doświadczeniem. Dwa tygodnie czułam się okropnie. Płakać mi się chciało. Ciągły ból w kroczu. Zaczęłam się pocić, bo w ciąży się tak nie pociłam. Najchętniej siedziałabym cały czas pod prysznicem, ale nie mogłam, bo w pokoju leżało takie maleństwo, które potrzebowało teraz mojej bliskości.

A wiecie co mi się najbardziej nie podobało po porodzie?
- rozstępy, bo tam gdzie się smarowałam oliwką dla dzieci od 4 miesiąca ciąży, czyli biust, brzuch, pośladki i uda, to mi nie wyszły. Niestety nikt mi nie doradził, że mogą się one jeszcze pojawić na nogach po bokach. Ble.
- dieta. W ciąży starałam się odżywiać racjonalnie. Miałam tylko niekończącą się ochotę na słodycze i czekoladę. Ale po porodzie nie wolno prawie nic jeść. Karmiłam naturalnie i musiałam uważać, bo wszystko co zjadłam mogło zaszkodzić mojemu synkowi. A jego płacz i złe samopoczucie nie było mi obojętne. Na to wszystko był akurat czerwiec i wszyscy opychali się owocami, warzywkami, lodami i kawką z bitą śmietaną Smutny . Grr

Zapewniam, że koszyk truskawek w tym roku smakował mi jak nigdy w życiu Uśmiech

Pozdrawiam przyszłe i obecne mamy Uśmiech


Dzieci: Mateuszek (3 lata);
P_A_T_I_112
nowa(y)

Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 7


Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #4 : Czerwiec 19, 2009, 15:48:13 »

Moja ciąża przebiegała bez żadnych komplikacji. Maluszek rósł ja miałam świetny humor i pełno sił:) Pod koniec ciąży sprzątałam, prałam, myłam okna i co się dało w oczekiwaniu na maluszka. Termin miałam na 7 stycznia ale Bartek postanowił wyjść 9. O 1 w nocy obudziły mnie skurcze ale męża obudziłam dopiero o 3 bo mi się same spacerować po pokoju nie chciało. O około 8 pojechaliśmy do szpitala gdzie po badaniu stwierdzili że nie mają miejsc i mogę urodzić na korytarzu ( przeklęta służba zdrowia myślą że ludzie to zwierzęta) no ale przewieźli mnie do innego szpitala gdzie po badaniach trafiłam na porodówkę.
Synek urodził się o 14:35 ważył 4260 i miał 57 cm wzrostu:)

Najbardziej nie podobało mi się brak zainteresowania mną jako świeżo upieczoną mamą.Musiałam sobie radzić sama ze wszystkimi czynnościami.Oczywiście poprosiłam o pomoc a oburzona pielęgniarka powiedziała "a to pani nie umie???"

Modliłam się tam aby wyjść do domu i w 3 dobie znalazłam się obok kochanego męża z synkiem Język


Dzieci: Bartosz (3 lata);
ja wolalabym zapomniec...
Gość
Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #5 : Czerwiec 24, 2009, 19:37:53 »

witam wszystkich czytajacych o ile tytul ktory napisalam nikogo nie zrazil...wolalabym zapomniec poniewaz za wiele nieprzyjemnosci mialam zwiazanego z porodem...mial byc ze mna maz...mila byc zdrowa coreczka,jak mowil caly czas lekarz...mialo byc inaczej...wiec pozwolcie ze w skrocie opowiem jak to bylo.w szpitalu bylam juz przed terminem dwa dni,mialam okropne skurcze,bardzo bolesne ale nikt sie mna nie interesowal,pielegniarka powiedziala tylko jak odejda wody to wolac.wody nie odeszly przez kolejne cztery dni,mimo regularnych skurczy nieprzespanych 4 nocy...nic sie takiego nie dzialo-wedlug lekarzy.cztery dni po terminie w nocy dostalam jeszcze wiekszego rozwarcia mocniejszych skurczy i po badaniu juz nie pozwolili mi sie ruszyc i zabrali na sale operacyjna,na cesarke...nie pozwolili mi nawet zadzwonic do meza...wszystko dzialo sie zbyt szybko...dostalam znieczulenie ktore chyba nie dzialalo jak powinno,czulam wszystko,krzyczalam ze boli,dostalam jakis zastrzyk i widzialam wszystko przez mgle,jak sie okazalo to byl glupi jas,jak mowiono mi potem...i wyjeli moja coreczke,czulam straszne wyrywanie...i znow bolalo.wtedy lekarz powiedzial ze juz zaczynaja szycie.zszyli mnie,potem [pochylil sie z now nademna i powiedzial ze moja corka nie ma lewego przedramienia...szok...slyszalam jak tylk oktos krzyczal ze to nie moment ze serce nie wytzryma,ze kolejny zastzryk,ze nastepny....to byl koszmar ktorego nie zapomne...i dopiero potem pokazano mi corke zawinieta w jakis material.byla piekna,cudowna...ktos pomogl mi ja dotknac i pocalowac...plakalam...potem stracilam przeytomnosc...nie pamietam dalej,ocknelam sie w lozku w pokoju z innymi pacjentkami...wedlug mnie to nie byl wyjatkowy dzien...dla mnie wyjatkowe dni sa dopiero teraz jak corka ma juz 8 miesiecy i widze ze radzi sobie bez jednej raczki...kocham ja bardzo jest wyjatkowa...ale porod nie byl taki jak myslalam ze bedzie...nastepny moj porod bedzie w irlandii,w dobrym szpitalu,w innych warunkach,kolezanki chwala bardzo opieke...wiec czemu nie ??
pozdrawiam wszystkie mamy Uśmiech
bartomiszy
Gość
Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #6 : Czerwiec 24, 2009, 20:32:37 »

Ja przy drugim porodzie najbardziej bałm się... znieczulenia i cesarki.
Znieczulenia zupełnie bez powodu, bo po 24 godzinach skurczów z krzyża było dla mnie jak zbawienie:)

Cesarkę natomiast miałam w pierwszej ciąży, gdyż przed terminem odkleiło się łożysko i
bartomiszy
Gość
Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #7 : Czerwiec 24, 2009, 20:46:16 »

nie miałam wyjścia - cesarka pod narkozą. Doznania połogowe po cesarce są dla mnie traumatycznym wspomnieniem.

Przy drugim porodzie przeżywałam więc rozterki pierworódki. Na szczęście rodziłam naturalnie. Poza bólem z krzyża wszystko pokryło się z moimi oczekiwaniami... Personel szpitala, trzyosobową salę poporodową (przy pierwszym dziecku wykupiliśmy jedynkę) i możliwość samodzielnego poradzenia sobie ze wszystkim (po cesarce byłm bardzo ograniczona ruchowo i obolała) wspominam cudownie.

POLECAM :
-znieczulenie
-poród naturalny (świadomy i mniej bolesny w połogu)
-zbiorowe sale poporodowe (fajnie pogadać z osobami w podobnej sytuacji życiowej - większość dziewczyn jest bardzo pomocna)


(przepraszam za rozbicie wypowiedzi na dwie części:/)
ilka
Gość
Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #8 : Lipiec 03, 2009, 21:46:57 »

moja ciaża przebiegała prawidłowo,to był mój 1 poród,w dzien mojego terminu porodu byłam u swojego lekarza,ktory stwierdził ze wyznacza mi termin za 1,5 tyg jesli  do tego czasu porod sie sam nie zacznie,bardzo chcialam zeby sie cos zaczeło dzia bo bałam sie oksytocyny czyli wywoływania porodu,mialam sie zglosic  poniedzialek o 7.00 rano do szpitala 2 tyg prawie minely a tu nic..przed dzien wyjazdu do szpitala czyli w niedziele w nocy zaczal bolec mnie brzuch prawie cala noc nie spałam ale nie z bólu tylko bardziej z nerwów balam sie bardzo bo podobno wywoływany bardziej boli bo sa sztucznie wywoływane skurcze.
jak zajechałam okazało sie ze mam 2 cm rozwarcia...podali mi oksy o 9.00 rano był ze mna maz ktoremu kazałam wziasc kanapki papcie na przebranie i przygotowałam go na wielogodzinny maraton a tu niespodzianka urodzilam syna o 10.45 czyli po niecałych 2 godz to zaskoczło mnie najbardziej ,skurcze parte 10 min chociaz te bolały mnie najbardziej i tu drugie zaskoczenie bo wlasnie partych sie nie bałam a one najgorsze były.
opieke miałam dobra połozna taka sobie ale byl przy porodzie lekarz do ktorego chodziłam prywatnie on mnie tez szył a ja sie lepiej psychicznie czułam,
takze poród wsominam bardzo dobrze bo co moge narzekac jak urodzilam w 2 godz,,z połogiem juz było gorzej wszystko bolało przez to szycie maz na szczescie gotował i prał przez pierwse 2 tyg ja bylam obolala chciało mi sie czesto płakac,miałam temperature przez dlugi czas ,dziwne krwawienia bałam sie ze nie oczyscili mnie tak jak powinni,w nocy budziłam sie cała mokra ale...najgorsze pierwsze 2 tyg a hormony robia swoje wiec trzeba przetrwac  Uśmiech Mój synus ma juz 9 msn i gdybym wiedziała ze drugi porod tez tak przejde to za kilka miesiecy  zdecydowałabym sie na drugie....ale jeszcze troche odczekam....Uśmiech))pozdrawiam wszystkie mamy  i te przyszłe które napewno czesto czytaja o porodach --nie bójcie sie nie taki diabeł straszny jak go maluja....Uśmiech
patiii
Gość
Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #9 : Lipiec 09, 2009, 22:13:51 »

ja tez rodzilam w uk w trakce calej ciazy mialam ze 4 usg a to tylko dlatego ze moja mala nie miala ochoty sie obrocic Duży uśmiech caly czas byla ulozona posladkowo
w 35 tygodniu zasugerowali mi by sprobowac obrocic małą nadszedl tydzien 38 pojechalam z rana do szpitala tam na nowo usg podpiecie pod monitor zeby sparwdzic dzidziusia tego momentu balam sie najbardziej proby pomocy obrocenia mojej coreczki lecz po 4h po przejrzeniu wszystkich wydrukow itd przyszla lekarka zbadala mnie i powiedziala ze juz mam rozwarcie Niezdecydowany bylam w szoku bo bylam przygotowana zupelnie na co innego a tutaj zabrali mnie na sale i o 15:15 urodzila sie moja coreczka silna zdrowa gdy tylko uslyszalam jej placz łzy poplynely mi ciurkiem Uśmiech obok mnie byl moj partner i jego miny nigdy nie zapomne jak podali mu nasza coreczke biedak niewiedzial jak ja ma trzymac Duży uśmiech
Strony:
1 2 3 Do góry
Wyślij
 
Skocz do:  


copyright © osesek.pl Osoba zamieszczająca wypowiedzi naruszające prawo lub prawa osób trzecich może z tego tytułu ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną. Osesek.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum.