Witam,
Moja coreczka ma w tej chwili 9 miesiecy, ale pamietam jak dzis jak to bylo z jej przyjsciem na swiat. Rzecz dziala sie w UK.
Zawsze mialam problemy z regularnoscia okresu, do tego stopnia, ze co jakis czas dostawalam srodki na wywolanie, po wczesniejszym zrobieniu testu ciazowego z negatywnym wynikiem. Tak tez myslalam, ze bedzie tym razem i moje zdziwienie bylo bardzo duze, kiedy okazalo sie, ze test jest pozytywny. Zaraz polecialam do lekarza, bo jedna skuche mam za soba, a bardzo chcialam, zeby tym razem wszystko poszlo dobrze. No i tez musialam zapytac co powinnam robic w zwiazku z moja niedoczynnoscia tarczycy, ktora najprawdopodobniej przyczynila sie do pierwszego poronienia.
Na szczescie tym razem nic nie wskazywalo, ze sie nie powiedzie. Ciaze znioslam dosyc dobrze, pracujac prawie do konca. Termin porodu zostal wyznaczony na 4 listopada, a ja modlilam sie, zeby tylko nie urodzic 1...
31 pazdziernika odszedl mi czop i troche zaczelo bolec jak przy okresie, 1 listopada ok.4.30 rano zaczely sie skurcze co 10 min. Ok. 15 postanowilam pojechac do szpitala, bo skurcze byly wtedy co 5 min. W szpitalu dowiedzialam sie, ze mam 3 cm rozwarcia i moge jechac do domu. Mialam wrocic jesli odejda mi wody, albo skurcze beda co 3 min. No i wrocilam do domu. Meczylam sie z e skurczami co 5 min do 23-ciej! Nagle poczulam, ze cos "trzasnelo" i zrobilo mi sie bardziej mokro. Myslalam, ze to wody plodowe, ale okazalo sie, ze to krew. Wtedy zaalarmowalam przyszlego Tate i pojechalismy do szpitala. Skurcze byly juz nie do zniesienia. W szpitalu, zapytano mnie czy bralam jakies srodki przeciwbolowe

Polozna kazala mi oddac mocz do analizy

a poniewaz balam sie, ze moge sobie sama nie poradzic poprosilam ja zeby poszla ze mna do wc. I okazalo sie, ze dobrze zrobilam, bo tylko usiadlam na klo od razu odeszly mi wody plodowe i zachcialo mi sie strasznie przec. Resztka zdrowego rozsadku zsunelam sie z kibelka, krzyczac, ze chce przec, na co ona wpadla w lekka panike, ale zadzwonila po druga polozna, ktora przybiegla, wziela mnie na wozek, zakazala chwilowo parcia i zawiozla do sprawdzenia stanu rozwarcia. Bylo 10 cm i trafilam prosto na sale porodowa, gdzie dostalam rure z mieszanka jakis gazow, jako srodek przynoszacy ulge, ale ciagle o nich zapominalam i sumie rodzilam bez zadnego znieczulenia. O 1. 15, 2 listopada urodzila sie moja coreczka.
Chociaz porod nie nalezal do najprzyjemniejszych doswiadczen w moim zyciu pod wzgledem bolu, juz wiem, ze chce jeszcze przynajmniej raz przezyc ten cud narodzin. W tej chwili tylko PAMIETAM ze bolalo strasznie, ale przezylam to i NIC nie bylo w stanie przyslonic radosci z tego, ze mam wspaniala, zdrowa i piekna corke!