Nag��wek Nag��wek SklepPortal
reklama

Strony:
1 2 3 Do dołu
Wyślij
AutorWątek: po porodowe wspominki  (Przeczytany 9159 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
ilusia
Gość
Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #10 : Sierpień 11, 2009, 13:27:36 »

Mam 21 lat a urodziłam w wieku lat 20. Niestety wtedy dzidzia nie była planowana - samo to jak patrzyła na mnie moja rodzina ( i mojego chlopaka, ktory jest ze mna do tej pory) przyprawiało mnie o płacz i brak sił, ale nie poddałam sie.
Chodziłam na badania itp. Miałam 2 usg - chłopiec.
Miałam termin na 28 kwietnia.Dawid urodził się 30 kwietnia - 29 miałam zgłosić się sama do szpitala gdyby nic się nie zaczęło.

Bardzo się bałam. Zawsze mowilam sobie ze zaadoptuje dziecko bo niechce porodu, bo to boli, potem samo dochodzenie do siebie po porodzie...
Skurcze zaczeły się o 3 rano 30 kwietnia i trwały do 22:40 i urodził się Dawid. Wazył 3200 i mierzył 54 cm. Teraz jest zdrowym, silnym chlopakiem. I dziekuje wszystkim ktorzy zemna byli przez ten okres, ze uwierzyli i wierzyli we mnie. A sam poród?
"Mineło jak z bicza trzasnął" pomimo tylu godzin skurczy.
I zyczę innym oczekujacym mamą aby nie bały się rodzić, bo gorsze nie móc mieć dzieci wogóle.
KCD :*
monika25
nowa(y)

Offline Offline

Wiadomości: 1


Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #11 : Sierpień 13, 2009, 20:37:12 »

Witam z tej strony Monika mam 25lat                                                .Piszesz o cesarce ja tez ja mialam...hmm.gdy bylam w szpitalu okazalo sie ze ma coreczka ma problem z zejsciem do kanalu rodnego..lezalam na fotelu i juz zaczynalam rodzic...a tu przychodzi lakarz i mowi o cieciu cesarskim.Ogólnie to nie byłam na to przygotowana....przewiezli mnie na sale operacyjną,podali znieczulenie zewn.op.no i dalej nic nie widzialam zreszta sama wiesz jak to wyglADA. :)mala po wyjeciu miala czkawke..hehehehe okazało sie ze byla owinieta pepowina dookola  szyii,barkow  i ud Niezdecydowany ogolnie  to moje 1sze dziecko .chcialabym drygie za jakies 3 lata ale boje sie cesarki ponoc jak ja sie mialo po raz pierwszy przy porodzie to przy drugim tez bedzie konieczna.pzdrawiam Uśmiech
mika091208
Gość
Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #12 : Sierpień 17, 2009, 16:05:12 »

witam wszystkie mamusie!!!
zaczne od tego ze moj synek skonczyl 33 tyg!
moja ciaza nie byla planowana i jak sie dowiedzialam ze jestem w ciazy to niewiedzialam czy mam plakac czy sie smiac!ale jak tylko przespalam sie z ta wiadomoscia i doszlo to do mnie to sie bardzo ucieszylam!
cala ciaza przebiegala swietnie jedyna dolegliwoscia jaka mi dolegala to zgaga ktora zaczela sie w 7 miesiacu!a poztym to nic!rowniez do 7 miesiaca pracowalam w chlodni!i to ciezko szczerze sie nie oszczedzalam!porod mialam wyznaczony na 26 grudnia i to wtedy zaczely sie pierwsze skurcze najpierw delikatne i nie regularne trwaly one dwa dni az w niedziele o 1 w nocy zaczely sie regularne skurcze co 5 minut wtedy maz zadzwonil po polozna(rodzilam w domu bo tak chcialam)kiedy polozna przyjechala skurcze nadal trwaly ale wody nie chcialy odejsc same!wkoncu polozna zdecydowala sie przebic ''worek'' z wodami plodowymi ale moj maly nadal nie chcial wyjsc!lezalam tak na lozku przez kolejne 2 godziny az polozna zdecydowala sie pojechal do siebie do przychodni(nocny dyzur miala) i powiedziala ze za godzine wroci i jak nadal nic nie bedzie sie dzialo to biora mnie do szpitala!jak polozna tylko wyjechala po 5 minutach poczulam ze ''to juz''maz dzwonil po polozna spowrotem a ja juz parlam!powiem wam ze ledwo polozno zdazyla wejsc spowrotem do mojej sypialni a juz widziala glowke!sam porod trwal dokladnie 10 minut!
ale teraz jestem szczesliwa mamusia!!!pozdrawiam wszystkie mamusie i przyszle mamusie oraz chcialabym przede wszystkim dac rade wszystkim przyszlym mamusiom WSZYSTKIE KOBIETY PRZECHODZA CIAZE I POROD INACZEJ DLATEGO NIE WATRO SIE ZADRECZAC CZYTAJAC KOLEJNE ARTYKULY NA TEMAT JAKI TO STRASZNY BOL!!!!
yagna
Gość
Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #13 : Sierpień 19, 2009, 23:15:16 »

Witam,

Moja coreczka ma w tej chwili 9 miesiecy, ale pamietam jak dzis jak to bylo z jej przyjsciem na swiat. Rzecz dziala sie w UK.
Zawsze mialam problemy z regularnoscia okresu, do tego stopnia, ze co jakis czas dostawalam srodki na wywolanie, po wczesniejszym zrobieniu testu ciazowego z  negatywnym wynikiem. Tak tez myslalam, ze bedzie tym razem i moje zdziwienie bylo bardzo duze, kiedy okazalo sie, ze test jest pozytywny. Zaraz polecialam do lekarza, bo jedna skuche mam za soba, a bardzo chcialam, zeby tym razem wszystko poszlo dobrze. No i tez musialam zapytac co powinnam robic w zwiazku z moja niedoczynnoscia tarczycy, ktora najprawdopodobniej przyczynila sie do pierwszego poronienia.
Na szczescie tym razem nic nie wskazywalo, ze sie nie powiedzie. Ciaze znioslam dosyc dobrze, pracujac prawie do konca. Termin porodu zostal wyznaczony na 4 listopada, a ja modlilam sie, zeby tylko nie urodzic 1...
31 pazdziernika odszedl mi czop i troche zaczelo bolec jak przy okresie, 1 listopada ok.4.30 rano zaczely sie skurcze co 10 min. Ok. 15 postanowilam pojechac do szpitala, bo skurcze byly wtedy co 5 min. W szpitalu dowiedzialam sie, ze mam 3 cm rozwarcia i moge jechac do domu. Mialam wrocic jesli odejda mi wody, albo skurcze beda co 3 min. No i wrocilam do domu. Meczylam sie z e skurczami co 5 min do 23-ciej! Nagle poczulam, ze cos "trzasnelo" i zrobilo mi sie bardziej mokro. Myslalam, ze to wody plodowe, ale okazalo sie, ze to krew. Wtedy zaalarmowalam przyszlego Tate i pojechalismy do szpitala.  Skurcze byly juz nie do zniesienia. W szpitalu, zapytano mnie czy bralam jakies srodki przeciwbolowe  Szok Polozna kazala mi oddac mocz do analizy  Szok a poniewaz balam sie, ze moge sobie sama nie poradzic poprosilam ja zeby poszla ze mna do wc. I okazalo sie, ze dobrze zrobilam, bo tylko usiadlam na klo od razu odeszly mi wody plodowe i zachcialo mi sie strasznie przec. Resztka zdrowego rozsadku zsunelam sie z kibelka, krzyczac, ze chce przec, na co ona wpadla w lekka panike, ale zadzwonila po druga polozna, ktora przybiegla, wziela mnie na wozek, zakazala chwilowo parcia i zawiozla do sprawdzenia stanu rozwarcia. Bylo 10 cm i trafilam prosto na sale porodowa, gdzie dostalam rure z mieszanka jakis gazow, jako srodek przynoszacy ulge, ale ciagle o nich zapominalam i sumie rodzilam bez zadnego znieczulenia. O 1. 15, 2 listopada urodzila sie moja coreczka.
Chociaz porod nie nalezal do najprzyjemniejszych doswiadczen w moim zyciu pod wzgledem bolu, juz wiem, ze chce jeszcze przynajmniej raz przezyc ten cud narodzin. W tej chwili tylko PAMIETAM ze bolalo strasznie, ale przezylam to i NIC nie bylo w stanie przyslonic radosci z tego, ze mam wspaniala, zdrowa i piekna corke!



Magdalenka
Gość
Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #14 : Wrzesień 01, 2009, 21:59:24 »

witajcie dziewczyny Chichot
 ja urodzilam moja coreczke w UK w dosc szanowanym szpitaliku ( jak wybieralam miejsce porodu przy pierwszej wizycie u poloznej, tak mi sie wydawalo). No ale opowiem od poczatku...
Jeszcze rok temu jak ktos zapytal mi sie kiedy planuje swoje potomstwo, mowilam ah za jakis rok lub dwa.Moj maz natomiast juz chcial zebysmy mieli dzidziusia. Ja natomiast ciagle myslalam ze to nie ten momemnt chodzilo glownie o kariere i finanse.poza tym nie moglam sobie wyobrazic siebie i dzidzius. Przyznam sie ze nie mialam dobrego podejscia do dzieci i myslalam ze nie nadaje sie na mame. az do wrzesnia zeszlego roku (2008) kiedy sie nie doczekalam kolejnej miesiaczki i zrobilam sobie test ciazowy. Sama bylam zaskoczona swojej reakcji- cieszylam sie jak dziecko,mialam usmiech od ucha do ucha przez dobry tydzien. Najpiekniejsza wiadomosc jaka moglam otrzymac.
W 8 tyg. dostalam krwotoku o 14:00 pojechalam z mezem do szpitala oczywiscie przerazona i zaplakana. Tam o 19:00 zjawil sie jeden lekarz ktory po zbadaniu stwierdzil ze na 90% ja poronilam ale zeby to sprawdzic trzba zrobic USG. Lekarz powiedzial ze szpitalne USG jest czynne od pon - piatku od 8 do 17 wiec musialam czekac do pon. Wyobrazcie sobie co ja mialam w glowie przez weekend, plakalam jak bobr, nie moglam jesc, spac. Wtedy zorientowalam sie jak bardzo kocham to nienarodzone malenstwo. W pon. pojechalismy na USG ( to bylo pierwsze USG ciazy) z myslami ze juz nie mam mojego malenstwa, nawet nie chcialam patrzec w monitor zeby nie uslyszec tej zlej wiadomosci. a tu... polozna mowi ze z dzizdzia jest wszystko wporzadku i mozemy juz posluchac jak bije serduszko. Ze szczescia myslalam ze zacaluje polozna.
dalsza czesc ciazy przebiegla bez zarzutu. termin mialam na 27 maja 2009 a ja nawet pracowalam do 15 maja. to byl moj pierwszy porod. Balam sie ze nie zdarze do szpitala jak odejda mi wody i nie wiedzialam jak wygladaja skurcze, dlatego tez trzy razy bylam w szpitalu bo myslam ze to juz i wysylali mnie do domu. Az 27 o 4 rano zaczelam miec bol jak bol miesiaczkowy, najpierw delikatny a pozniej coraz mocniejszy. Nie bodzilam meza bo nie chcialam zeby sie ze mnie smial ze to kolejny falszywy alarm. poniewaz bol byl coraz czesciej i coraz mocniej zadzwonilam na porodowke. Opisalam co sie dzieje - jak nadchodzil bol robilam przerwy w rozmowie- polozna krzyknela ze ja rodze i ja juz powinnam tam byc. Znalezlismy sie w szpitalu po 10 min to byla 5:15 a o 15:15 juz mialam moja sliczna ksiezniczke na piersi.- 4.165 kg i 54cm. rodzilam tylko na tlenie z gazem.Maz byl przy mnie od poczatku do konca. masowal mi plecy jakims olejkiem ale niestety w pewnym momencie mnie to bardziej wkurzalo niz pomagalo.Polozna byla bardzo zyczliwa, mowila nam krok po kroku  co sie dzieje i co ona robi i co ja mam robic.Nie chodzilam do szkoly rodzenia wiec to bylo bardzo pomocne. Poniewaz mala urodzila sie duza i utkwila ramionami wiec musieli mnie nacinac. Tutaj nie nacinaj krocza chyba ze jest to koniecznoscia.
byly dwie sytuacje ktore mnie wrecz obuzyly:
zszywala mnie pielegniarka ktora chyba to robila pierwszy raz bo po zszyciu stwierdzila ze jej jeszcze krew cieknie i pobiegla po lekarza ktory musial ja poprawic. stracilam 1liter  krwi.zamiast nastepnego dnia isc do domu dostalam trzy kroplowki krwi i zostalam w szpitalu na trzy doby razem z malenstwem
malo tego to po wyjsciu ze szpitala za tydzien znowu do niego trafilam na kolejne trzy doby bo dostalam krworoku. okazalo sie ze zostalo we mnie kawalki lozyska od ktorego zaczela sie infekcja. Wyczyscili mnie w narkozie i znowu dostalam trzy worki krwi bo stracilam kolejnego litra. Wiecie co dziekuje bogu ze nie stracilam laktacji i moge dalej karmic piersia. Fakt chodzili kolo mnie jak kolo ksiezniczki ale to przezycie bylo straszne. Najgorszemu wrogowi nie zycze.
Teraz jest juz dobrze - mala ma juz 3 mies a ja jestem najszczesliwsza mama na swiecie a kocham ta slicznotke ponad wszystko.
poniewaz nasze nazwisko to: Przygoda smieje sie ze mala lubi przygody od poczatku jej poczecia. Duży uśmiech
Ivy
absolutnie zadomowiona
*******
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 501


Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #15 : Wrzesień 02, 2009, 15:23:28 »

Witam z tej strony Monika mam 25lat                                                .Piszesz o cesarce ja tez ja mialam...hmm.gdy bylam w szpitalu okazalo sie ze ma coreczka ma problem z zejsciem do kanalu rodnego..lezalam na fotelu i juz zaczynalam rodzic...a tu przychodzi lakarz i mowi o cieciu cesarskim.Ogólnie to nie byłam na to przygotowana....przewiezli mnie na sale operacyjną,podali znieczulenie zewn.op.no i dalej nic nie widzialam zreszta sama wiesz jak to wyglADA. :)mala po wyjeciu miala czkawke..hehehehe okazało sie ze byla owinieta pepowina dookola  szyii,barkow  i ud Niezdecydowany ogolnie  to moje 1sze dziecko .chcialabym drygie za jakies 3 lata ale boje sie cesarki ponoc jak ja sie mialo po raz pierwszy przy porodzie to przy drugim tez bedzie konieczna.pzdrawiam Uśmiech
GRATULACJE Uśmiech
Pierwszy poród przez cesarskie cięcie nie jest wyznacznikiem do cesarki przy kolejnych porodach tak więc spokojnie Uśmiech
Współczesny rodzic często nie wychowuje dziecka, ale je hoduje. Jak piękny egzotyczny kwiat....
Dzieci: Córka (5 lat); Syn (3 lata);
aniaa
entuzjastka(a) forum
****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 137


Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #16 : Listopad 09, 2009, 15:30:14 »

cześć ja jestem po 2 porodach. pierwszy był ok. bo przyjechalam do szpitala i po chwili urodziłam. Ale drugi to był koszmar nie fizyczny a psychiczny! przyjechałam do szpitala o 6 rano bo odchodziły mi wody, dostalam antybiotyk i położono mnie na patologi tam spędzilam 42 godziny. po tych 42 godz. zrobiono mi usg i okazało się że jest nie cale 10% wod, więc zaprowadzono mnie na porodówke bez bóli i rozwarcia tam dostałam leki na rozwarcie i na skórcze. nie zadziałało więc zrobiono mi lewatywe z gorącej wody, i w tedy dostalam lekkich skórczy. przyszedł lekarz i powiedział że mam iść na patologie spowrotem ja na to że on jest śmieszny i że nie pujde. powiedziałam to mężowi on przyjechał i nawżucał lekarzowi. po chwili lekarz przyszedł i dał mi jeszcze raz to samo. i mnie wzieło po 5 min. urodziłam główke i zemdlałam z nidotlenienia bo skórcze były za silne.oprzytomniałam wyciągneli dołem syna rękoma i rozerwalo mnie po czym wyłyżeczkowali i zeszyli. to był okropny ból bo wszystko widziałam i czulam. nie życze nikomu.
Dzieci: amelka (5 lat); alan (32 miesiące);
karlinka
super mama
*****
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 399



Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #17 : Listopad 26, 2009, 00:36:41 »

Twoja historia Aniaa brzmi jak koszmar, całe szczęście dzidzia przy tym okropnym porodzie nie ucierpiała...moja historia jest nieco inna. Miałam cesarkę, sam zabieg wspominam bardzo dobrze, lekarze zabawiali mnie rozmową o literaturze, po cc szybko doszłam do siebie i tylko to leżenie 24h zupełnie płasko bez ruchu było dość paskudne. I wszystko byłoby dobrze tylko do dziś zastanawiam się czy w moim przypadku cc była konieczna. Lekarze stwierdzili, że dziecko jest jak na mnie za duże i mogę mieć problem z naturalnym porodem, to moje pierwsze dziecko i przerażona spanikowałam, bez oporów zgodziłam się na cc. Syn ważył 3,64 kg, nie mały, ale i nie duży, dzieci z taką wagą spokojnie rodzą się w sposób naturalny. I tak mi ten żal pozostał i do lekarzy i do mnie, że nic nie walczyłam, a z drugiej strony oni powiedzieli, że JAK NA MNIE za duży i o wzrost się wszyscy pytali, bo ja taka niewysoka, więc może mieli trochę racji...no nic mam nadzieję, że następnym razem będzie naturalnie. W szpitalu zdziwił mnie  nie tylko zupełny brak doradców laktacyjnych (a tyle się teraz o tym mówi), ale i to, iż nikt nie udzielał porad ani jak opiekować się noworodkiem, ani jak karmić, nikt się specjalnie położnicami nie przejmował, przykre Smutny
"Trzy rzeczy pozostały z raju: gwiazdy, kwiaty i oczy dziecka"

Dzieci: Dominik (3 lata);
Ivy
absolutnie zadomowiona
*******
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 501


Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #18 : Listopad 26, 2009, 15:03:01 »

Poczytałam Wasze wspominki i naszło i mnie Uśmiech
Mój pierwszy  poród wspominam koszmarnie. Brak porozumienia miedzy położnymi a lekarzami i chaos podczas zmiany po nocnym dyżurze spowodowały ze męczyłam się 13 godzin zanim łaskawie uznano, że sama nie urodzę. A informacja, że będą trudności ze względu na zbyt wąską miednice nie została przekazana przez lekarza przyjmującego mnie na oddział. Przez kilka godzin błagałam o znieczulenie!! Chciałam za nie zapłacić a mimo to nie było osoby, która mogła mi je zrobić!! Okazało się że szpital w którym rodziłam  miał  problemy ze znieczuleniami. W końcu, gdy ktoś się pojawił (pani anestezjolog) po wielokrotnych prośbach położnej, która widziała jak bardzo cierpię, zostałam źle znieczulona!! Ból stał się nie do zniesienia i skumulował się w jednym miejscu. Ale nikt mi nie wierzył a pani anestezjolog była oburzona moim zachowaniem i robiła niestosowne uwagi. Znieczulenie przecież na pewno działa a mnie na pewno tak nie boli i jestem jakaś DZIWNA.
I te ciągłe badania podczas skurczy, bo to niemożliwe żeby mnie aż tak bolało. I dlaczego w jednym miejscu.
Pani położna, która się mną opiekowała była ok. Wyrozumiała i bardzo cierpliwa. To ona wywalczyła żeby już mnie nie męczyć. Ogólnie położne były  bardzo miłe. Do cesarskiego cięcia w ostateczności dostałam narkozę i tak przyszła na świat moja córeczka. Jest zdrowym i wesołym dzieciaczkiem. Już 3 letnim Uśmiech
Za to drugi poród to cud miód. Inny szpital. Inne podejście. Super opieka. Tak więc mój synek przyszedł na świat w miłej uśmiechniętej atmosferze. I takich porodów życzę każdej przyszłej mamie.
Współczesny rodzic często nie wychowuje dziecka, ale je hoduje. Jak piękny egzotyczny kwiat....
Dzieci: Córka (5 lat); Syn (3 lata);
Zimkam
sympatyczka(k) forum
**
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 26


Odp: po porodowe wspominki
« Odpowiedz #19 : Lipiec 17, 2010, 23:39:01 »

Od waszych opowiadan az mi sie lezka w oku zakrecila Mrugnięcie
Niestety nie doswiadczylam bolu zwiazanego z porodem, ani tego cudownego momentu kiedy mozna sobie powiedziec "zrobilam to! udalo sie! "
Mialam dwie cesarki.
Pierwszy porod w 2006. O godzinie 9 rano odeszly mi wody, a ze jestem cukrzykiem, polozna kazala mi odrazu przyjechac do szpitala. Spokojnie sie przygotowalam, bez stresu bo zadnych skurczy nie mialam. Okolo 14 bylismy z mezem w szpitalu, zrobili mi badanie, mialam rozwarcie na 2 cm. Lekarz stwierdzil ze musimy zaczac wywolywac skurcze, posmarowali mi szyjke jakims zelem i kazali czekac. Do 21 nic sie nei dzialo, decycja- oksytocyna. I wtedy sie zaczelo. Zaczelam sie tak okropnie bac, pielegniarki zaczely podlaczac mi kroplowki, pompe insulinowa i nagle mnie zamroczylo. Zlapal mnie okropny bol, nie puszczal, nia moglam sie ruszac, zaczelam krwawic. Moj biedny maz siedzial obok i patrzyl z przerazeniem co sie dzieje. Zabrali mnie na sale operacyja i zanim zasnelam zdazyli mi tylko powiedziec ze z dzieckiem niedobrze.
Obudzilam sie kolo 1 w nocy, bez Olenki. Polozna caly czas byla przy mnie, powiedziala ze z dzieckiem ok, jest na oddziale noworodkowym bo byla niedotleniona. Po 18 godzinach sama poszlam zobaczyc moje dziecko. Byla taka malutka (jak dla mnie  Mrugnięcie a wazyla 3700)  piekna, slodka.
To bylo niemalze 4 lata temu a ja pamietam wszytko jak by sie dzialo wczoraj.

Druga cesarka byla juz zaplanowala, bardzo chcialam urodzin naturalnie, ale ze wzgledu na swoja chorobe i niewielkie komplikacje porod musial sie zaczac przed koncem 38tyg ciazy. A balam sie kolejnego wywolywania przez to co przezylam za pierwszym razem, wiec zdecydowalam sie na cesarke.
Tym razem bylam przytomna, maz byl przy mnie. Mimo wielkiego strachu bylo cudownie. Pierwszy krzyk Martusi wywolal u mnie takie wzruszenie ze nie moglam przestac plakac ze szczescia.


Duzo slyszalam na temat pologu i dochodzenia do siebie po cesarkach. Ale ja ten okres przeszlam bez zadnnych komplikacji. Ze szpitala wyszlam juz w drugiej dobie, czulam sie rewelacyjnie. Nic mnie nie bolalo, ale pewnie przez to ze bralam paracetamol Mrugnięcie


Myslimy o jeszcze jednym dziecku z mezem, ale to najwczesniej za 5-7 lat. Chyba ze cos sie wydarzy wczesniej i wtedy chciala bym sprobowac urodzic naturalnie.
Dzieci: Alexandra (5 lat); Marta (3 lata);
Strony:
1 2 3 Do góry
Wyślij
 
Skocz do:  

logowanie


Zapomniałeś hasła?
logowanie ostatnie posty logowanie
logowanie

copyright © osesek.pl Osoba zamieszczająca wypowiedzi naruszające prawo lub prawa osób trzecich może z tego tytułu ponieść odpowiedzialność karną lub cywilną. Osesek.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum.