A więc tak na początek witam wszystkie tegoroczne wakacyjne mamusie

Nie zauważyłam wcześniej tego wątku i założyła przed chwilką całkiem podobny

U Was jakoś sympatyczniej, bo liczniej. A teraz troszkę o ciąży. Termin mam na 6-08-2011, ale jak tydzień temu na wizycie powiedział mój Pan doktor raczej nie donoszę, bo już skraca mi się szyjka i robi rozwarcie. Ale w cale na tym nie ubolewam, bo wolałbym urodzić już pod koniec lipca. Już nie mogę się doczekać jak zobaczę moją Malutką i będę mogła ją utulić, no a poza tym już troszkę ciężko jest. Początki ciąży były straszne. Do końca 6 miesiąca wisiałam na toaletą całą dobę. Masakra jakaś. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, zostały mi tylko 4 tygodnie do terminu, a ważę tylko 4 kilo więcej niż przed ciążą ( w tych strasznych 6 pierwszych miesiącach schudłam 7 kg. ). Teraz dokucza mi w sumie chyba tylko zgaga (ale polecam Rennie, działa po sekundzie), no i brak wytrwałości w oczekiwaniu, zaraz zacznę chyba odliczać godziny. Malutka waży już 2800g.
