własnie w weekend zaczęła sie walka z biegunką. od czwartku mój Jasio miał gorączkę nawet do 40 st, ale on tak zawsze ma przy byle infekcji więc sie przyzwyczaiłam. poleciałam do pediatry, który powiedział że ma tylko zaczerwienione gardło, zalecił ibum, calcium, lipomal, a w sobotę się zaczęło ..., nie wiem ile razy zrobił kupę, na szczęście nie wymiotował. poleciałam do apteki kupiłam smecte, orsalit i acidolac i zaczęła sie walka o podanie któregokolwiek, smecty udało mi sie podać jakieś 10-20 ml, a orsalitu 0, nie dziwie mu sie bo paskudny. w sobote nic nie jadł i nie chciał pić, na szczęście w niedziele już mniej kup i apetyt lepszy, dziś znowu byłam u pediatry i powiedziała że to rotawirus chociaż sie szczepiliśmy, ale powiedziała że może dzięki temu tak gładko przechodzi i nie wymiotuje i kazała odstawić smecte i tu cytuję " lepiej wysrac wirusa niż żeby siedział w jelitach"

. miałyście jakieś przejścia z rota i czy to rzeczywiście jest to, dodam że wszyscy w domu zdrowi. wiem że trzeba zrobić testy z kupy ale nie bardzo mam ochote jechać do szpitała ...znowu...
