Wlasnie przeczytalam wrazenia Anety po porodzie w Anglii. A propos, lubie czytac Aneta co piszesz

). Poradzono mi odpisac w innym watku niz "porod". Tez nasluchalam sie zlych rzeczy o porodzie w Anglii, ale to glownie z ust kobiet rodzacych w Polsce

. Ja mam dobre wrazenie z samego porodu, krotki, 5 godz., mily personel, na dodatek trafila mi sie sala poporodowa 1 osobowa, bo nie bylo juz miejsc na innych salach

Co zle wspominam to to co bylo PRZED przyjeciem do szpitala. Dzwonilam 3 razy na oddzial, bole byly juz stale, a paniusie, ktore odbieraly telefon uznaly, ze ja nie rodze!!!! Nawet nie zapisaly, ze dzwonilam!! Po trzecim telefonie pojechalam do szpitala, bo juz krwawilam. W szpitalu godzine czekalam na przyjecie, bo musiano najpierw zrobic administracyjne rzeczy, znalezc mi nastepnie wolne lozko, itp. A ja w poczekalni zagryzalam usta z bolu, a czekajace tam kobiety w ciazy tylko patrzyly na mnie z trwoga. W efekcie nie bylo czasu na epidural, bo jak mnie przyjeto mialam juz 8 cm rozwarcia!!! W poczekalni praktycznie siedzialam dziecku na glowie, po porodzie miala siniak na glowce, wiec musialam 2 noce zostac w szpitalu. Z drugim dzieckiem nie dam sobie kazac czekac na przyjazd do szpitala. Pojade jak tylko zaczna sie bole.