Witajcie Mamy

Jestem nianią cudownej dziewczynki. Mój Smyk ma ponad dwa latka (2,3-mce). Rozwija się znakomicie, jest energiczna, pogodna i chłonna jak gąbka. Jestem z niej naprawdę duma

Początkowo gdy do niej przychodziłam obawiałam się, że sobie z nią nie poradze-bywała niegrzeczna, kapryśna, płaczliwa, niekiedy było mi trudno nawiązać z nią kontakt (zachowywała się jakby mnie nie słyszał/nie widziała/nie rozumiała pytań).
Po po okresie zapoznawczym, zostawałam z Malutką sama. Obecnie wspaniale nam się wspólpracuje.
Jednak ostatnio bywało tak, ze któryś z rodziców był w domu i byłam świadkiem kilku sytuacji w jakich nie umiałam się zachować.
Chodzi o obecność rodziców kiedy ja już jestem "gotowa do pracy".
Otóż Mała jest już w takim wieku, że znajdując się w trudnej dla niej sytuacji, korzysta ze sprawdzinej metody na mame i tatę.
Bez względu na okoliczności w jakich się znajdujemy , kiedy jest świadoma, ze są blisko-choćby za drzwiami-zaczyna ..wyć/rozpaczać jakby działa się jej krzywda(aż mi głupio...).
Nie nazwę tego płaczem-choć tak to wyglada-ona po prostu mająć świadomość obecności mamy/taty (wie że słyszą/widzą jej zachowanie) kwęka, jęczy albo przysysa się do nich ...po czym uderza w ryk, jakby coś złego jej się działo.
Ja wiem, ze jest wszystko w porządku-rozumiem mechanizm-wiem, że mała tęskni za ich obecnością i stara się grać na ich emocjach swoicm płaczem...no i wie, ze to skutkuje...Jak na bystrą dziewczynkę przystało-rozkminiła, że rodzice miękną na widok jej łez (mnie też swego czasu"sprawdzała", ale zorientowała się , że nie jestem "czuła" na takie zagrywki-więc już ich nie stosuje...w zasadzie przy mnie płacze b. rzadko-w sytuacjach kiedy faktycznie coś jej sie zadzieje-uderzy się/boli ją brzuszek ect.
Nie mam więc problemu z moją podopieczną gdy jestesmy same-jest naprawdę cudownie!
Problem dotyczy mojej nieumiejętności poradzenia sobie w sytuacji gdy Mała przylepia się do taty/mamy (siedzi im na rękach/kolanach) albo wręcz zaczyna ryczeć, kiedy np. już jestem u niej w domu i powinnam ją "przejąć "/zająć się nią.Wówczas na wszystkie moje propozycje odpowiada "nie".
Ja po prostu nie umiem dać jej czegoś atrakcyjniejszego od kolan/objęć rodzica)
Ja po prostu nie wiem jak mam się zachować...ojciec/matka chcą bym Mała od nich odlepiła)(ze ja coś zrobię..) a jednocześnie nie radzą sobie z sytuacją kiedy małutka zaczyna histeryzować...nie potrafią "oddać" mi jej płaczącej.
Czy mogę zrobić coś, zeby Mała sama chciała się sama "odlepić " i nie manipulować rodzicami?
Jak mam się zachować w takiej sytuacji (w relacji Niania-Rodzić)?
Podpowiedzcie coś proszę...