Migotka
nowa(y)
Offline
Wiadomości: 3
|
 |
« : Maj 20, 2011, 14:02:00 » |
|
witajcie, do tej pory nie pisałam zbytnio na forach, ale postanowiłam popytać. Chodzi mi o nastrój po ciąży i po porodzie. Boję sie tego strasznie, nie wiem czy babyblus to to samo co depresja poporodowa, co z tym robić, czy to wymaga specjalnego leczenia? widziałam moją siostrę po porodzie i nie chciałabym się czuc jak ona! czy ktoś słyszał o takiej szkole rodzenia, tylko że o emocjach (bo o porodzie to już wiem chyba wszystko :-))? może jakies warsztaty? Pomóżcie proszę :-)  (jestem z Warszawy).
|
|
|
|
|
|
agstar
|
 |
« Odpowiedz #1 : Maj 20, 2011, 19:17:05 » |
|
W mojej szkole rodzenia położna wspomniała o babyblues'ie i depresji poporodowej, ale dodała, że każda kobieta przechodzi czas po porodzie inaczej i nie ma co zamartwiać się na przyszłość, dlatego też nie rozwinęła tematu. Uważam, że miała rację. Nie martw się na zapas, bo nigdzie nie jest napisane, że Ty też musisz źle się czuć psychicznie. Ja co prawda przez 3 miesiące miałam problemy z głową (ciągle ryczałam i nie czułam się dobrze z tym, że mam dziecko na zewnątrz, a nie w brzuchu- dziwne to, ale tak się właśnie czułam), aż pewnego ranka się obudziłam, spojrzałam na mojego synunia i wypełniła mnie wielka radość i miłość macierzyńska. Natomiast moja koleżanka nie miała babyblues'a, ale po pół roku od porodu dostała depresji i musiała się leczyć. Inne znajome też przechodziły to różnie.
|
|
Dzieci: Michałek (4 lata);
|
|
|
|
*aneta*
|
 |
« Odpowiedz #2 : Maj 22, 2011, 16:13:22 » |
|
Agstar ma racje, nie martw sie na zapas! Po tym jak przychodzi na swiat nasz dlugo wyczekiwany potomek, oprocz radosci z tego, czasem tez duzo stresu, a to bo noc zarwana, a to bo malenstwo placze i nie wiesz czemu, a to bo nie chce cycusia itd itd, a przede wszytskim wiele sie zmieni w twoim zyciu, bedzie ci sie wydawalo ze wszystko poprzewracane do gory nogami i roznie mozesz na to zareagowac, jedni sie szybko zbieraja, inni, pewno bardziej wrazliwi, zachodza w glowe, wiele z nas wysoko stawia poprzeczke i chce zeby wszystko bylo na tip top, a czasmi sie nie da i moze wtedy zaczynamy sie obwiniac ze nie wydalamy, a do tego hormony szaleja ze hoho! To te pierwsze tygodnie sa najgorsze, potem nabieramy pewnosci i "wprawy" i wszystko pomalu wraca do normy. Moja rada, to wyluzowac czasami, chrzanic ze na meblach 2 mm kurzu, olac sterte prania, ktore czeka zeby przywitac sie z zelazkiem a na obiad zaserwowac ukochanemu frytki i hamburgera z budki obok, wsadzic mu baby w rece i wskoczyc do wanny z goraca pachnaca woda, a potem moze nie wszytsko samo sie zrobi, ale bedzie o wiele latwiejsze, pozdrawiam!
|
|
Dzieci: Alex (3 lata); Alicia (16 miesięcy);
|
|
|
Grzanka
sympatyczka(k) forum

Offline
Płeć: 
Wiadomości: 37
|
 |
« Odpowiedz #3 : Maj 23, 2011, 21:55:33 » |
|
Stanowczo babyblus i depresja poporodowa to nie to samo. Babyblus - jak się naczytałam podczas ciąży - trwa maksymalnie do dwóch tygodni. Depresja może się pojawić nagle albo rozwijać się stoponiowo przez rok. Babyblusa przeżyłam jak nic ... po przyjeździe do domu z Wojtkiem, oprócz tego że się cieszyłam i byłam szczęśliwa, miałam napady płaczu i to kilkanaście razy dziennie, a to że pupa czerwona, a to trądzik, nie taki proszek dla dziecka kupiłam i najlepsze jak mąż mnie pytał czy dobrze pielucha założona - to ryczałam bo myślałam, że on mnie sprawdza jaką jestem matką - czy umiem  , nie wspomne już o płaczu razem z Wojtkiem - on płakał bo miał mokrą pieluchę a ja w panice i z niewyspania nie wiedziałam co to się dzieje i ryczeliśmy sobie razem  . Do tego wszystkiego doszło jeszcze to, że Wojtek nie odchodził od cyca!!! NON stop chciał ssać... jak się później dowiedziałam - zresztą tu na forum - nie tylko z głodu ale z potrzeby bliskości...oczywiście zanim zostałam uświadomiona... myślałam, że to za mała ilość pokarmu no i siedziałam z cycem na froncie karmilam małego, płakałam i myślałam co ze mnie za matka, że nie umiem wykarmić dziecka!!! Do tego wizyta DURNEJ POŁOŻNEJ jak ją tu nazwały dziewczyny dopełnila mojej poporodowej sielanki... dzisiaj się śmieję jak to piszę - jaka byłam durna  . Co do depresji trudno mi coś powiedzieć nie miałam i nie spotkałam się z nią w życiu codziennym. Jeżeli uważasz, że za bardzo Cię to dręczy to może umów się na wizytę do jakiegoś psychologa... może w szpitalu w którym będziesz rodzić (jeżeli już zaplanowalaś gdzie) dadzą Ci na porodówce namiary albo powiedzą kiedy można spotkać psychologa (w 2 dniu po porodzie przeprowadza wywiad czy nie masz depresji). Myślę jednak, że za bardzo się tym przejmujesz na zaś, odpręż się i ciesz się rosnącym brzuszkiem 
|
|
Dzieci: Wojtuś (16 miesięcy);
|
|
|
|
fliska
|
 |
« Odpowiedz #4 : Maj 24, 2011, 08:46:30 » |
|
ja mam wrażenie, że mój baby blues czasem trwa do dzisiaj po porodzie czasem bywają gorsze dni i po prostu aż nie chce mi się na siebie patrzeć. Na szczęście uśmiech synka poprawia mi humor i choć czasem mam wrażenie, że nie daję sobie rady to idę do przodu i niczym się nie przejmuję. najważniejsze to mieć w kimś oparcie i móc w każdej chwili z kimś porozmawiać:)
|
|
Dzieci: Maciuś Stanisław (17 miesięcy); Michał Józef (3 miesiące);
|
|
|
Migotka
nowa(y)
Offline
Wiadomości: 3
|
 |
« Odpowiedz #5 : Czerwiec 06, 2011, 08:05:35 » |
|
Dziękuję Wam bardzo za słowa wsparcia! Jakoś raźniej na duszy. Może rzeczywiście za bardzo się przejmuję. Pomyslałam, że jak będę pękać to napiszę tutaj i słowa doświadczonych Mam pomogą :-) głaszczę ten brzuszek i cały czas sobie powtarzam, ze mimo całej wyjatkowości, szczęscia, to nie ja pierwsz nie ostatnia i skoro tyle kobiet rodziło, rodzi i bedzie rodzić i sobie jakos radzą, to ja też muszę, prawda? Jeszcze raz Wam dziękuję!!!
|
|
|
|
|
|
fliska
|
 |
« Odpowiedz #6 : Czerwiec 06, 2011, 10:51:58 » |
|
na pewno sobie poradzisz:) cały ten poród nie jest taki straszny, jak to wszyscy opowiadają  jak już zobaczysz swoją dziecinkę na świecie to stwierdzisz, że wszystkie lęki były bezpodstawne  Trzymaj się cieplutko!
|
|
Dzieci: Maciuś Stanisław (17 miesięcy); Michał Józef (3 miesiące);
|
|
|
Migotka
nowa(y)
Offline
Wiadomości: 3
|
 |
« Odpowiedz #7 : Czerwiec 06, 2011, 12:57:18 » |
|
Dziękuję fliska  porodu to chyba nawet mniej się boje niż tego, co potem
|
|
|
|
|
|
fliska
|
 |
« Odpowiedz #8 : Czerwiec 06, 2011, 13:53:01 » |
|
to co jest 'potem' zależy od Ciebie:) jaka jest mama takie jest i dziecko. Jak jesteś spokojna to i dziecko będzie spokojne. Ja to widzę po sobie, kiedy jestem zdenerwowana i zmęczona mały robi się płaczliwy i marudny. Szczęśliwa mama=szczęśliwe dziecko
|
|
Dzieci: Maciuś Stanisław (17 miesięcy); Michał Józef (3 miesiące);
|
|
|
|
*aneta*
|
 |
« Odpowiedz #9 : Czerwiec 06, 2011, 21:04:40 » |
|
kiedy jestem zdenerwowana i zmęczona mały robi się płaczliwy i marudny. Szczęśliwa mama=szczęśliwe dziecko Swiete slowa Flisko!
|
|
Dzieci: Alex (3 lata); Alicia (16 miesięcy);
|
|
|