drogie dziewczyny,
być może to, co teraz napiszę dotyczy nie tylko mnie samej.
Od jakiegoś czasu czuję się samotna w swoim małżeństwie. Odkąd urodziłam synka wszystko się zmieniło. Wszystko jest na mojej głowie: sprzątanie, pranie, prasowanie, opieka nad dzieckiem, robienie posiłków a nawet głupich kanapek do pracy. Mój mąż tylko wstaje, je, wychodzi do pracy, wraca z niej, je obiad a potem albo komputer i znowu praca, albo tv, dłubanie w samochodzie lub na działce. Ja tak naprawdę nawet jak wróci nie mam czasu dla siebie. Ciągle chodzę zmęczona, łatwo się denerwuję zwłaszcza wieczorem kiedy jestem znużona całym dniem. Mąż uważa, że ciągle marudzę i narzekam. Ale co ja mam zrobić skoro nie mogę na niego liczyć? czuję się samotna i wykorzystywana. Rzadko się zdarza, że mąż zajmie się małym abym mogła spokojnie coś zrobić. Jak mały śpi to sprzątam, prasuję, gotuję, piszę prace studentom by dorobić - każdą wolną chwilę spędzam na pracy.
Kocham synka, ale po całym dniu czasem mam go dosłownie dość i chciałaby po ludzku odpocząć, a to ja karmię go i usypiam, wstaję w nocy, zajmuje się nim od 5 jak rano wstanie...
jak mam rozmawiać z mężem i co robić, żeby jakoś na niego wpłynąć? Wiem, że on mnie kocha, ale po prostu jestem już zmęczona, a cokolwiek nie powiem od razu jest, że "marudzę"...
